Komisja Amber Gold: Tusk zmienia spór w grę wrażeń, a PiS mu pomaga

Donald Tusk
Donald TuskShutterStock
5 listopada 2018

Zabawa byłego premiera z komisją badającą aferę Amber Gold nie jest budująca. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy polityk dziś już europejski, ale obywatel polski, stawi się, czy nie. To zabawa sztuczkami podsuwanymi mu przez mecenasa Romana Giertycha. Zwykły obywatel nie trzymałby komisyjnej maszynerii w niepewności. Nie miałby odwagi.

Ale Donald Tusk wyczuł historyczny moment. Kiedyś Aleksander Kwaśniewski potraktował lekceważąco komisję badającą aferę Orlenu, a teraz jest na marginesie życia publicznego. Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło. Przez chwilę komisje śledcze były elementem przełomu, coś zmieniały na politycznej mapie, ujawniały nieznane wcześniej kulisy funkcjonowania państwa. Dziś stały się częścią rytuału, gdzie każdy przemawia do swoich.

Politycy PiS podtrzymują coraz bardziej rutynowo atmosferę oskarżeń wobec rządów PO–PSL. Przekonują w ten sposób głównie już przekonanych. Z kolei Tusk puszcza oko do swoich zwolenników uważających, że to dochodzenie to jedynie igrzyska, polityczne represje. Może przyjechać, korzystając z kolejnej okazji, aby odegrać rolę przyjmującego swój los z klasą i drwiącego z napuszonych pisowskich „inkwizytorów”. Ale zlekceważenie procedur nic by go nie kosztowało.

Nawet nie wiadomo, czy sposobi się do dalszej kariery politycznej w Polsce. Jego koledzy twierdzą, że jego start w wyborach prezydenckich jest mało prawdopodobny, chyba że PiS poniósłby wcześniej spektakularną klęskę w wyborach parlamentarnych. Ale Tusk ciągle występuje w imieniu swojego obozu. I ma poczucie, że raczej mu pomaga niż szkodzi swoim lekceważeniem okazywanym parlamentarnemu dochodzeniu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.