Przygotowanie obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości jest pasmem kompromitacji; nie ma żadnego wspólnego miejsca, gdzie moglibyśmy razem stanąć - ocenił szef PO Grzegorz Schetyna. Według niego, pokazuje to, jak rząd i prezydent potrafią się kompromitować.

Schetyna był pytany w piątek przez dziennikarzy w Sejmie, jak spędzi 11 listopada. "Będę w kilku miejscach. Rozmawiamy i uszczegóławiamy program obecności" - odpowiedział lider PO. Jak dodał, pojawi się również w Warszawie, ale nie weźmie udziału w Marszu Niepodległości.

Lider PO zauważył, że pojawiały się przez ostatnie miesiące zapowiedzi dotyczące tej rocznicy, "dwa lata budowano kalendarz" obchodów. "Ale nic się nie zdarzyło, tak naprawdę nie ma żadnego zaproszenia, żadnego wspólnego miejsca, gdzie moglibyśmy wspólnie stanąć" - dodał. Zwrócił uwagę, że prezydent Andrzej Duda zapraszał na Marsz Niepodległości, a potem poinformował, że sam nie weźmie w nim udziału.

Reklama

Według niego, to wszystko pokazuje, jak "rząd i prezydent potrafią się kompromitować". "To, co zdarzyło się przy przygotowaniu obchodów odzyskania niepodległości - takiej kompromitacji wcześniej nie pamiętam. Mówię to z przykrością, bo 100. rocznica miała być czymś szczególnym, a jest po prostu pasmem kompromitacji" - podkreślił Schetyna.

Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski poinformował w poniedziałek w radiu RMF FM, że prezydent Andrzej Duda nie weźmie udziału 11 listopada w Marszu Niepodległości. Później w poniedziałek Spychalski pytany w Polsat News mówił, że były rozmowy z udziałem przedstawicieli Kancelarii Prezydenta, przedstawicieli marszałka Senatu z reprezentantami Stowarzyszenia Marsz Niepodległości (zrzeszającego środowiska narodowe, organizującego od kilku lat w Warszawie marsz w dniu 11 listopada).

"Podczas tych rozmów jednym z naszych najważniejszych warunków, właściwie próśb ze strony Kancelarii, ze strony pana prezydenta było to, żebyśmy wystąpili wszyscy pod jednymi barwami, pod biało-czerwoną flagą, żebyśmy mieli ze sobą tylko biało-czerwone flagi i żadnych innych. I tutaj nie ukrywam, że Stowarzyszenie nie było w stanie zapewnić, że inne rzeczy się nie pojawią na marszu, co też nie ukrywam miało ogromne znaczenie dla takiej, a nie innej decyzji" - podkreślił Spychalski.

Na pytanie dlaczego 11 listopada nie będzie marszu pod wodzą prezydenta, Spychalski odpowiedział: "Nie ukrywam, że bardzo nad tym ubolewamy. Pan prezydent wielokrotnie zapraszał na ten marsz mieliśmy nadzieję, że wszyscy politycy w Polsce od prawa do lewa zjednoczą się i będą w stanie tego dnia pójść razem w jednym wspólnym marszu".

"W ciągu ostatnich dni okazało się, że jednak wielu polityków twierdzi, że nie będzie brać udziału w tym marszu, że nie chce brać udziału w tym marszu, nie chce wspólnie celebrować święta 11 listopada, tego 100-lecia odzyskania niepodległości i stąd taka decyzja" - wyjaśnił rzecznik prezydenta.