Jeśli PO chce się odciąć od mafii reprywatyzacyjnej na listach wyborczych nie powinna znaleźć się szefowa rady miasta i szef radnych PO, którzy wprowadzili dyscyplinę podczas głosowania w 2014 r. nad przeniesieniem gimnazjum przy ul. Twardej - ocenił kandydat ZP na prezydenta stolicy Patryk Jaki.
Reklama

Jaki zorganizował środową konferencję prasową przed budynkiem przy ul. Twardej, gdzie mieściło się znane gimnazjum; stwierdził, że w tym miejscu znajduje się "symbol złodziejskiej, dzikiej reprywatyzacji". "To właśnie przy tym budynku grupa aferzystów z mafii reprywatyzacyjnej, jak pisały niektóre media, za 100 tys. zł weszła w prawa do tych nieruchomości, które są warte według szacunków nawet 150 mln zł" - powiedział Jaki.

Podkreślił, że "aby to wszystko mogło się odbyć", radni PO musieli wprowadzić dyscyplinę podczas głosowania w radzie m.st. Warszawy nad przeniesieniem gimnazjum przy Twardej.

"Powstaje pytanie, czy Platforma odcina się od złodziejstwa reprywatyzacyjnego czy nie, czy Rafał Trzaskowski chce dalej legitymizować to ordynarne okradanie warszawiaków i likwidowanie jednego z najlepszych gimnazjów w Warszawie. I jest prosty test, jeżeli Platforma chce się odciąć od złodziejstwa reprywatyzacyjnego, będziemy patrzyli - za kilka dni jest rejestracja list - czy zarejestrują tych radnych, którzy wprowadzali dyscyplinę w głosowaniu nad przeniesieniem ul. Twardej, symbolu złodziejskiej reprywatyzacji - przewodniczący klubu, szefowa rady miasta" - powiedział Jaki.

Reklama

Szefem klubu PO jest Jarosław Szostakowski, a przewodniczącą rady miasta Ewa Malinowska-Grupińska (PO).

"Jeżeli ci radni PO znajdą się na zarejestrowanych listach z podpisem również Rafała Trzaskowskiego jako kandydata na prezydenta, to znaczy, że jedno mówią, drugie robią i tak naprawdę nie chcą się odciąć od mafii reprywatyzacyjnej. Chcecie się odciąć od mafii reprywatyzacyjnej, rozliczcie szefów klubu, którzy wprowadzili dyscyplinę i pozwolili na to, żeby zlikwidować szkołę (na Twardej)" - powiedział Jaki.

"Jeżeli chcecie uczciwej Warszawy, ci ludzie nie powinni znaleźć się na listach do rady miasta (...) Proszę bardzo Platformo wybieraj, to będzie świadectwo waszej moralności" - stwierdził Jaki.

Dodał, że dzięki komisji weryfikacyjnej, której przewodniczy, nieruchomość przy Twardej nie trafiła do "mafii reprywatyzacyjnej" i na przyszłym rok urząd miasta przeznaczył środki na odbudowę placówki edukacyjnej.

Wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta powiedział, że w lutym 2014 r., kiedy radni PO - jak stwierdził - wprowadzili dyscyplinę ws. głosowania dotyczącego nieruchomości przy ul. Twardej, urzędnicy BGN-u informowali, że są roszczenia i spadkobiercy do tej nieruchomości.

"Prawda jest zgoła inna, w tamtym czasie w dokumentach Maciej M., którego proces rozpoczął się w ubiegłym tygodniu, miał tylko kawałek roszczeń. Do pozostałych roszczeń miał zgodę sądu na nabycie tych roszczeń za ułamek prawdziwej wartości tej nieruchomości. Urzędnicy BGN-u wprowadzili w błąd radnych podczas sesji rady m.st. Warszawy" - powiedział Kaleta.

Dodał, że kierownictwo klubu PO "dążyło do tego, żeby przenieść gimnazjum przy ul. Twardej". "Przeniesienie było warunkiem wydania decyzji zagospodarowania dla terenu przez Macieja M." - powiedział Kaleta. Dodał, że M. przy ul. Twardej chciał postawić "gigantyczny wieżowiec". Dodał, że miasto wydało 9 mln zł, aby przygotować inny budynek dla uczniów z gimnazjum na Twardej.

Rzecznik sztabu Jakiego, radny Jacek Ozdoba powiedział, że za dyscyplinę w klubie PO odpowiadał szef klubu Jarosław Szostakowski, który - jak stwierdził Ozdoba - dzisiaj reprezentuje Trzaskowskiego.

W lipcu ubiegłego roku komisja weryfikacyjna uchyliła decyzje prezydent m.st. Warszawy o przyznaniu Maciejowi M. prawa użytkowania wieczystego nieruchomości przy ul. Twardej. Stwierdziła rażące naruszenie interesu społecznego przez prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltz i jej bierność.

W związku z roszczeniami Macieja M., Rada Miasta przeniosła z Twardej gimnazjum - jeszcze przed przyznaniem mu w lipcu 2014 r. prawa użytkowania wieczystego do działek. Już po decyzji z 2014 r. odnalazła się pominięta spadkobierczyni Edith S. Dlatego Ratusz nie podpisał z M. umowy notarialnej w całej sprawie. Miasto - które formalnie nadal było właścicielem działek - wszczęło też postępowanie wznowieniowe, zawieszone po rozpoczęciu prac komisji.