Nie doszło do zaplanowanego na piątek w Brukseli spotkania prezydentów Serbii i Kosowa, którego tematem miała być korekta granicy między obu państwami. Szefowa dyplomacji unijnej, która spełnia rolę mediatora, Federica Mogherini oświadczyła, że utrzymują się trudności w rozmowach.

Główny serbski negocjator Marko Djurić powiedział w Brukseli, że prezydent jego kraju Aleksandar Vuczić odmówił spotkania ze swoim kosowskim odpowiednikiem Hashimem Thacim z powodu najnowszych "gróźb pochodzących z Kosowa".

Mimo że nie doszło do spotkania, Mogherini oświadczyła: "Wierzę w całkowite porozumienie obu prezydentów i kontynuowanie procesu, który pozwoli w najbliższych miesiącach osiągnąć obowiązujące prawnie porozumienie w sprawie całkowitej modernizacji stosunków (serbsko-kosowskich) zgodnie z prawem międzynarodowym".

Reklama

Belgradzki analityk polityczny Zoran Ostojić, cytowany przez agencję AP, komentując odwołanie spotkania prezydentów Serbii i Kosowa w Brukseli twierdził: "obaj badają na razie międzynarodowy grunt" dla proponowanego rozwiązania.

Przewidziane na piątek spotkanie Vuczić-Thaci wzbudziło ogromne zainteresowanie wobec faktu, że prezydenci wyraźnie opowiadali się za rozwiązaniem spornych kwestii między obu krajami w drodze wytyczenia na nowo granicy między Serbią a jej byłą jej prowincją - Kosowem.

Reklama

Projekt polega na przeprowadzeniu takiej zmiany przebiegu granicy serbsko-kosowskiej, aby zamieszkany gęsto przez Serbów region w północnym Kosowie znalazł się w granicach państwa serbskiego, a Dolina Preszewska na południu Serbii z jej przeważającą albańskojęzyczną ludnością - w granicach Kosowa.

W 2001 roku pojawił się tam nawet tworzony pod hasłem przyłączenia do Kosowa niewielki albański ruch partyzancki.

Po długim okresie, w ciągu którego wszelkie zmiany granicy między Serbią a Kosowem uważano za wykluczone, Amerykanie i niektórzy ich sojusznicy dostrzegli w ewentualnej zmianie granicy sposób na zmniejszenie utrzymujących się w regionie napięć i wzajemnych roszczeń terytorialnych między Serbią a Kosowem, a także między niektórymi innymi narodami byłej Jugosławii.

Thaci, który zdaje się podzielać tę ideę, nie mówił o "wymianie terytoriów", lecz jedynie o "korekcie granicy" kosowsko-serbskiej, aby nie wzbudzać dodatkowych oporów ze strony kosowskich nacjonalistów.

"Powinniśmy wykorzystać ten moment, aby zamknąć wojenny rozdział w stosunkach między Kosowem a Serbią" - mówił Thaci, przygotowując spotkanie z prezydentem Serbii.

Parlament kosowski zablokował jednak na wiele dni rozpoczęcie debaty, która miałaby doprowadzić do podjęcia rozmów z Serbią.

Prezydent Thaci spotkał się w Kosowie z silną wewnętrzną opozycją wobec planów zmiany granicy. Premier Ramush Haradinaj, także jeden z byłych dowódców partyzanckiej Armii Wyzwolenia Kosowa (UCK), oświadczył, że każda zmiana granicy "doprowadzi niechybnie do wojny".

Wobec tego, że nie doszło do oczekiwanej bezpośredniej rozmowy prezydentów Serbii i Kosowa w Brukseli, serbska premier Ana Brnabić obciążyła częściową odpowiedzialnością za powstałą sytuację "wspólnotę międzynarodową". Władzom Kosowa zarzuciła "brak poczucia odpowiedzialności".

Kosowo zadeklarowało niepodległość w 2008 roku i zostało dotąd uznane przez 110 państw.