Sprawa kontraktu dla senatora Tomasza Misiaka powinna być do końca wyjaśniona, także przez prokuraturę - uważa prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem, może to być "wielka afera".

Misiak - jako przewodniczący senackiej komisji gospodarki narodowej - pracował nad tzw. specustawą stoczniową, a następnie jego firma Work Service uzyskała - w ramach ustawy - zlecenie od Agencji Rozwoju Przemysłu na pośrednictwo pracy i szkolenia zwalnianych stoczniowców.

Wicemin. skarbu Zdzisław Gawlik poinformował, że wczoraj doszło do porozumienia pomiędzy ARP a firmą Work Service, w ramach którego spółka wycofa się z realizacji zamówienia. Misiak zrezygnował z członkostwa Platformie Obywatelskiej.

J. Kaczyński zaznaczył na dzisiejszej konferencji prasowej, że sprawa, którą rozpoczęło przyznanie firmie Misiaka zlecenia "rozwija się", w sposób, który - jego zdaniem - może prowadzić do przypuszczenia, że "mamy do czynienia z bardzo wielką aferą".

"Bardzo wiele wskazuje na to, że nie było jeszcze decyzji dotyczących stoczni, jeszcze walczono o stocznie w Komisji Europejskiej, a już ta firma przygotowywała się do swojej misji wobec stoczni" - mówił prezes PiS.

"W sprawie stoczni rząd PO-PSL nie potrafił uzyskać w UE, tego co uzyskiwali inni"

Zdaniem J. Kaczyńskiego, w sprawie stoczni rząd PO-PSL nie potrafił uzyskać w UE, "tego co uzyskiwali inni". "W tej sprawie nie było determinacji, były tylko deklaracje o sukcesie, ale okazało się, że ten sukces, to ma być przede wszystkim sukces dla pewnej firmy" - ocenił.

"Ta sprawa, która bardzo nieładne pachnie wielką aferą, musi być do końca wyjaśniona (...)To powinno być badane przez prokuraturę i powinno się odbywać przy otwartych drzwiach, pod kontrolą opinii publicznej" - podkreślił.

Joachim Brudziński, szef zarządu głównego PiS, powiedział, że firma Misiaka "wietrzyła przy likwidacji stoczni w Szczecinie i Gdyni znakomity interes".

"Wiemy, że przynajmniej 10 proc. pieniędzy trafiałoby do kieszeni polityków PO"

Jego zdaniem, 48 mln zł - na ile opiewał kontrakt na doradztwo zawodowe dla stoczniowców - miało trafić, wedle zapewnień Misiaka, w 100 proc. do stoczniowców. "Wiemy, że przynajmniej 10 proc. tych pieniędzy trafiałoby do kieszeni polityków PO" - powiedział.

"PO nie radząc sobie z kryzysem, tak naprawdę na kryzysie daje zarabiać swoim ludziom, prominentnym działaczom" - dodał.

Specustawa stoczniowa weszła w życie 6 stycznia i reguluje wyprzedaż majątku i zwolnienia w stoczniach w Gdyni i Szczecinie. KE dała polskiemu rządowi czas do czerwca br. na sprzedaż majątku obu stoczni. Do tego czasu zakłady mają też zwolnić pracowników.