Stołeczna policja zatrzymała ośmiu handlarzy dopalaczami. Udało się także zabezpieczyć 122 kilogramy tych niebezpiecznych substancji oraz narkotyków. Jak informuje KSP, jest to wynik śledztwa, które zapoczątkowano po śmierci 16-latka, który zażył dopalacz.
Reklama

Do śmierci nastolatka doszło we wrześniu 2017 roku. "16-latek z Warszawy zmarł. Badania wykazały, że było to konsekwencją zażycia dopalaczy" – mówi asp. sztab. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji.

Funkcjonariusze ustalili, że chłopak kupił używki przez internet, dostarczył mu je kurier. Dopalacz miał nazwę "Buc 8". Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Północ wszczęła śledztwo w tej sprawie. A w KSP powołana została specjalna grupa śledcza, która miała rozpracować dilerów.

"Ustalono, że grupa ta sprowadza hurtowe ilości dopalaczy oraz narkotyków z terenu wschodniej Azji przez Holandię do Polski. Następnie były przetwarzane, porcjowane i dystrybuowane za pośrednictwem sklepów internetowych" – mówi Mrozek.

Udało się zatrzymać osiem osób, które usłyszały zarzuty przemytu oraz posiadania używek, po zażyciu których zmarł 16-latek. Pięć osób trafiło do aresztów. Trzy zostały objęte dozorami i mają zakaz opuszczania kraju. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono pieniądze, samochody, motocykl oraz biżuterię o wartości 400 tysięcy złotych.

Przez ostatnie miesiące specgrupa z KSP zabezpieczyła około 120 kilogramów narkotyków, które były przechowywane w trzech magazynach na terenie stolicy.

"Ustaliliśmy, że dopalacze zamawiało około 15 tysięcy klientów, zamieszkałych zarówno na terenie Polski jak i innych krajów" – informuje KSP. Śledczy dotarli także do kilkudziesięciu kont bankowych, na które wpływały pieniądze z handlu dopalaczami. Dilerzy byli tak sprytni, że płatności za ich używki można było dokonać m.in. kryptowalutą.

Sprawa ma charakter rozwojowy. Funkcjonariusze na bieżąco monitorują zatrucia dopalaczami. "Ma to na celu dotarcie do osób zajmujących się dystrybucją śmiercionośnych substancji" – mówi Mrozek i podkreśla, że likwidacja sklepów internetowych i magazynów z dopalaczami była wyjątkowa na skalę krajową, bo ich bazy danych znajdowały się na azjatyckich serwerach.