Najgorsze budynki wzniesione w Polsce w XXI stuleciu wybrali znani projektanci, wykładowcy, historycy i krytycy architektury: Ewa Porębska, Marta Leśniakowska, Stefan Kuryłowicz, Jarosław Trybuś, Grzegorz Piątek, Krzysztof Sołoducha oraz Jerzy Ilkosz.
Eksperci mówią o najgorszych
Naszych ekspertów poprosiliśmy o wytypowanie obiektów, które w najbardziej spektakularny sposób zaśmiecają przestrzeń publiczną, ignorują porządek architektoniczny i zasady dobrego smaku. Fachowcy wskazali budynki ikony, których twórcy mieli ambicje zadziwić świat, zaś inwestorzy nie szczędzili środków na budowę. Niemal jednogłośnie ankietę wygrała nowa siedziba telewizji publicznej. Zaprojektowany w pracowni Czesława Bieleckiego budynek jak soczewka skupia problemy, na które cierpi współczesna architektura polska. Budowa gigantycznego gmachu przy ulicy Woronicza (11 tys. mkw.) ciągnęła się jak telenowela – telewizja zabrała się do tej inwestycji aż 12 lat temu! Wtedy liczono, że pochłonie 40 mln zł, ostatecznie zaś kosztowała 190 mln. W trakcie realizacji zbankrutował główny wykonawca, zaś NIK dopatrzyła się szeregu nieprawidłowości w procesie budowy.
Równie kuriozalna jest kakofoniczna architektura budynku, który wygląda jak połączenie muszli ślimaka z koloseum, "Titanikiem" oraz wieżą Babel - tak zresztą gmach jest nazywany. Eksperci DZIENNIKA nie zostawili na biurowcu TVP suchej nitki. "Naiwne założenie ideowe: czyżby wieża Babel o kształcie rozwiniętej szpulki nici miała być nawiązaniem do misji TVP ? Na tej zasadzie kościół pod wezwaniem św. Serca powinien mieć kształt serca" - ironizuje wybitny architekt prof. Stefan Kuryłowicz. "Powstająca w bólach centrala przy Woronicza odzwierciedla wszystkie grzechy telewizji publicznej i jej oferty programowej - pompa, kicz, brak umiaru, bezguście, nieufność wobec inteligencji widza. Jeśli za coś można ten budynek cenić, to za absolutną, bezwstydną szczerość w wyrażaniu istoty tej firmy" - dodaje Grzegorz Piątek z miesięcznika "Architektura".
Kolejne miejsca na liście gargameli zajęły obiekty o równie monstrualnej skali i architekturze
Eksperci wytypowali wśród nich m.in. warszawską galerię handlową Złote Tarasy - "szczytowy przykład architektonicznego kiczu komercyjnego, wprowadzającego wulgarny lunapark do centrum miasta" , Sanktuarium Maryjne w Licheniu ("przykład największego w Europie współczesnego architektonicznego kiczu sakralnego, cynicznie odwołujący się do tradycji architektury sakralnej, estetyki subkultury i wątków »ludowego« katolicyzmu przemieszanych z motywami nacjonalistycznymi" - Marta Leśniakowska). Dostało się też twórcom "pijanej kamienicy" przy sopockim Monciaku. Zdaniem Grzegorza Piątka ten budynek "intelektualnie i warsztatowo tandetny, stał się dla niejednego Polaka uosobieniem architektury niebanalnej, »z jajem«, która przez to tylko, że jest zaprzeczeniem szarego pudełka, jawi się interesująca, a może nawet wybitna".
Architektonicznych gargameli jest w Polsce o wiele więcej
Łatwo można wskazać setki brzydszych budynków, ale w naszym plebiscycie chcieliśmy pokazać najbardziej jaskrawe przykłady patologii, które dotknęły w ostatniej dekadzie rodzimą urbanistykę i architekturę, oraz wywołać dyskusję nad tym dziedzictwem.
To wywodzące się jeszcze ze średniowiecza imię nosił mieszkający w zrujnowanym zamku safandułowaty czarownik, bohater komiksu belgijskiego rysownika Peyo oraz serialu animowanego amerykańskiej wytwórni Hanna-Barbera o przygodach niebieskich Smurfów. Kreskówka cieszyła się ogromną popularnością na całym świecie, ale w Polsce - gdzie pokazano ją po raz pierwszy pod koniec lat 80 - jej recepcja była najdziwniejsza.
Wyrażenia i nazwy z filmu weszły do potocznego życia. Taki los spotkał Gargamela, którego imieniem Polacy ochrzcili nowobogackie wille z wieżyczkami, a wkrótce potem wszystkie budynki będące architektonicznymi pomyłkami. Gargamel stał się synonimem kiczu i złego gustu.
Więcej informacji - dziennik.pl