Prezes stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa, śródmiejski radny Jan Śpiewak zapowiedział na środowej konferencji, że złoży zawiadomienie do prokuratury ws. reprywatyzacji Mokotowskiej 40. W jego ocenie były urzędnik BGN mógł nie dopełnić obowiązków służbowych i przyjąć korzyści majątkowe.
Reklama

Śpiewak w środę na konferencji prasowej zorganizowanej przed kamienicą przy Mokotowskiej 40 zapowiedział, że skieruje do prokuratury we Wrocławiu zawiadomienie ws. niedopełnienie obowiązków, przekroczenia uprawnień i przejęcia korzyści majątkowej przez b. wicedyrektora stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakuba R. w związku z reprywatyzacją nieruchomości przy Mokotowskiej 40.

Według radnego była to jedna z ostatnich decyzji b. wicedyrektora BGN, który obecnie przebywa we wrocławskim areszcie i usłyszał zarzuty przyjęcia łapówek w sprawach dotyczących reprywatyzacji warszawskich nieruchomości.

Według informacji stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa roszczenia do kamienicy przy Mokotowskiej 40 zostały wykupione za 850 tys. zł.

Śpiewak zaznaczył, że stowarzyszenie ma podejrzenia, że w przypadku Mokotowskiej 40 mogło dojść do korupcji. "Świadczą o tym dokumenty wydawane przez urząd miasta w 2001 i 2007 roku, które jednoznacznie stwierdzają, że ta kamienica nie może podlegać reprywatyzacji, bo wniosek dekretowy, wniosek o reprywatyzację został złożony po terminie" - powiedział radny. Dodał, że w momencie, kiedy wykupiono roszczenia do tej kamienicy "nagle ten termin przestał być problemem".

Radny zarzuca, że w przypadku kamienicy przy Mokotowskiej 40 nie stwierdzono m.in. przesłanki posiadania, czyli tego, czy jej właściciele byli w jej posiadaniu po wojnie, gdy składali wniosek. "Wiemy, że nie byli, bo mieszkali w Poznaniu" - mówił Śpiewak. Dodał, że nie sprawdzono również umów odszkodowawczych, bo właściciele do dziś mieszkają w Szwecji i być może zostali objęci umowami odszkodowawczymi, które Polska podpisała ze Szwecją.

"Kamienica przy Mokotowskiej jest świeżo wyremontowana i w momencie, kiedy zaczął się remont kamienicy pojawił się Marian Robełek. Zupełnie przez przypadek, kiedy kamienica zaczęła odzyskiwać dawny blask (...) i w sposób błyskawiczny, bo w niecałe 10 miesięcy od złożenia wniosku otrzymał tę kamienicę" - powiedział Śpiewak.

"Wiemy przynajmniej o pięciu adresach przejętych przez generała Mariana Robełka, które zostały przejęte naszym zdaniem nielegalnie i w sposób budzący podejrzenia co do intencji urzędników warszawskiego ratusza" - powiedział radny. W tym kontekście Śpiewak wymienił jeszcze inne niż Mokotowska 40 nieruchomości: przy Puławskiej 1a, Emilii Plater 12, Noakowskiego 20 i Zgody 4.

Radny zapowiedział, że złoży również zawiadomienie do prokuratury "ws. narażenie spadkobierców na niekorzystne rozporządzenie mieniem przez Mariana Robełka", który jego zdaniem powinien zostać przesłuchany przez komisję weryfikacyjną ds reprywatyzacji.

Nazwisko Mariana Robełka pojawiało się w publikacjach prasowych dotyczących reprywatyzacji w Warszawie. M.in. w styczniu 2017 r. "Gazeta Wyborcza" pisała o nim w związku ze sprawą zakupu prawa do gruntu przy ul. Noakowskiego 20. "GW" napisała wówczas, że ponad 70-letni Marian Robełek "jest generałem", "był zastępcą szefa Sztabu Generalnego ds. planowania strategicznego", "działał i działa zarówno w spółkach związanych z nieruchomościami, jak i z rosyjskim gazem" i polską zbrojeniówką.

Na środowej konferencji prasowej Śpiewak powiedział ponadto, że "udział osób związanych ze służbami bezpieczeństwa III RP i PRL jest tym aspektem afery reprywatyzacyjnej, który wymaga dogłębnego zbadania". "Mam wrażenie, że cały czas poruszamy się totalnie po powierzchni tego procederu" - dodał.