Prezes PSL był w piątek gościem "Sygnałów dnia" w Polskim Radiu. Był m.in. pytany o stanowisko europosłów PSL w Parlamencie Europejskim w przypadku głosowania nad uruchomieniem wobec Polski art. 7.1. Traktatu UE. Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że nie wie, czy do takiego głosowania w ogóle dojdzie i wolałby, żeby nie doszło.

Zaznaczył zarazem, że europosłowie PSL nie biorą udziału w głosowaniach, dotyczących jakichkolwiek sankcji wobec Polski, nie wzięli np. udziału w listopadowym głosowaniu rezolucji PE w sprawie Polski (wzywającej rząd do przestrzegania praworządności i zapisów traktatowych - PAP)

"Ja jestem przeciwnikiem wszelkich sankcji" - podkreślał prezes PSL. "Sprawy polskie trzeba rozstrzygać w Polsce" - dodał.

Reklama

Jego zdaniem "sankcje są najgorszą rzeczą, bo uderzają w polskich obywateli, a za grzechy PiS nie mogą płacić obywatele".

"Jedyna szansą na zmianę polskiej polityki zagranicznej jest wygrywanie wyborów w Polsce, a nie podejmowanie rezolucji w Parlamencie Europejskim" - przekonywał Kosiniak-Kamysz.

Reklama

Prezes PSL wypowiadał się też o komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji. Przyznał, że początkowo obawiał się, że komisja będzie przede wszystkim "teatrem politycznym", były też wątpliwości co do jej konstytucyjności.

Dodał zarazem, że "komisja pokazała wiele złych rzeczy" i "jeżeli dla kogokolwiek, a szczególnie dla lokatorów, przyniosła poprawę sytuacji, to dobrze".

"Żałuję, że pani prezydent (Hanna) Gronkiewicz-Waltz nie stawiła się przed komisją i o tym mówię od wielu miesięcy" - powiedział prezes PSL. "Jeżeli nie przychodzi na posiedzenia komisji, to nie ma możliwości przedstawienia swoich racji" - dodał.

Kosiniak-Kamysz pytany był także o doniesienia medialne w sprawie możliwości porozumienia między PSL, a Ruchem Kukiz'15 w sprawie startu w wyborach samorządowych.

"Do sejmików i powiatów wszystko wskazuje, że pójdziemy samodzielnie" - zapewnił Kosiniak-Kamysz.

"Są możliwe porozumienia w sprawie wspólnych kandydatów na wójtów, burmistrzów i prezydentów i tutaj bym żadnej z wymienionych partii (PO, Nowoczesnej i Kukiz'15 - PAP) nie wykluczał na wystawienie wspólnego kandydata. Jeżeli będzie dobry kandydat na wójta, burmistrza czy prezydenta z grupy Kukiz'15, to czemu nie, liczy się człowiek w tych wyborach, a nie szyld partyjny" - dodał.

Zaznaczył zarazem, że na razie nie było żadnych konkretnych rozmów z Kukiz'15, ale "można szukać różnych porozumień". Przyznał, że "głos Pawła Kukiza zmienił się przez ostatnie dwa lata", a na ocieplenie relacji wpłynęło "wspólne bycie w opozycji i popieranie swoich projektów". (PAP)

autor: Piotr Śmiłowicz