Reklama

"Z wielkim przerażeniem i smutkiem dowiedziałem się o tragicznym ataku na meczet Al-Rawda na Synaju. Chciałbym złożyć najszczersze kondolencje mieszkańcom Egiptu i prezydentowi es-Sisiemu. Potępiam ten barbarzyński i tchórzliwy czyn, który skierowany był celowo w niewinnych ludzi w ich miejscu kultu. W tych mrocznych chwilach Egipt może być dumny z bohaterskich i odważnych działań służb bezpieczeństwa i służb ratunkowych. Dzisiaj Europa stoi obok was solidarnie, tak jak w przeszłości staliście z nami. Możecie liczyć na nasze wsparcie" - napisał Juncker w oświadczeniu.

Co najmniej 235 osób zginęło w piątkowym zamachu na suficki meczet koło miasta Al-Arisz na północy półwyspu Synaj w Egipcie. Napastnicy zdetonowali w świątyni bombę i otworzyli ogień do wiernych. Atakowali też karetki pogotowia, które przyjechały na miejsce. Był to jeden z najkrwawszych zamachów w historii Egiptu.

Atak był wymierzony w meczet, do którego uczęszczają wyznawcy sufizmu, czyli muzułmańskiego mistycyzmu. Już wcześniej byli oni prześladowani przez islamistycznych bojowników w regionie, w tym przez lokalny odłam Państwa Islamskiego (IS). Dżihadyści uważają wyznawców sufizmu za heretyków.

W ub. roku IS ścięło czołowego przedstawiciela tego odłamu islamu, ślepego szejka Sulejmana Abu Heraza i umieściło w internecie zdjęcia z egzekucji.

W piątek zamachowcy posłużyli się improwizowanymi ładunkami wybuchowymi, by zaatakować meczet w mieście Bir al-Abd, w którym według świadków modliło się ok. 300 osób. Napastnicy umieścili ładunki wokół budynku i zdetonowali je, gdy wierni opuszczali meczet po piątkowej modlitwie. Następnie otworzyli ogień i strzelali do każdego, kto usiłował uciec - informuje EFE, powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa.

Bir al-Abd leży ok. 40 km na zachód od Al-Arisz, stolicy prowincji Synaj Północny.

W związku ze zdarzeniem egipski rząd ogłosił trzydniową żałobę narodową.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)