Nawet w Polsce – w precyzyjnie wyselekcjonowanych bańkach – sączy się przekaz, który z cyniczną swobodą zamienia miejscami ofiary i morderców. Jak się przed tym bronić? Odpowiedź jest banalna: czytać książki.
Wojenna napaść Rosji na Ukrainę gwałtownie przewartościowała - w sensie pozytywnym - również sposób, w jaki postrzega się naszych sąsiadów w Polsce. Kurz bitewny na froncie wprawdzie nie opada, ale po roku widać w tym polsko-ukraińskim okołowojennym dyskursie pewne zmęczenie materiału. Coraz częściej przebijają się u nas do głównego nurtu narracji kłamliwe i toksyczne tezy putinowskiej propagandy; wiadomo skądinąd, że Moskwa wytrwale będzie kruszyć skałę języka i zbiorowej wyobraźni, bo to jedna z głównych broni, jaką się posługuje - a posługuje się nią sprawniej niż czołgami. Propagandziści Putina, rzecz jasna, żerują głównie na ignorancji ludzi Zachodu, którym obecna wojna wciąż może się zdawać wewnętrznym konfliktem między jakimiś bliżej nieokreślonymi Rosjanami. Ale i w Polsce - w precyzyjnie wyselekcjonowanych internetowych bańkach - sączy się przekaz potrafiący z cyniczną swobodą zamienić miejscami ofiary i morderców bądź opchnąć niedoinformowanemu odbiorcy jakąś mętną, spiskową historiozofię.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.