„Polski film” dezorientuje widza już na poziomie samego tytułu. Komedia zrealizowana przez czeską ekipę pod wodzą Marka Najbrta wyraźnie odwołuje się do fascynacji wzbudzanej w naszym kraju przez kino południowych sąsiadów.
Reżyser z powodzeniem może bronić się jednak przed oskarżeniami o cynizm, gdyż bynajmniej nie ukrywa swojej strategii. Najbrt i spółka przekonują, że zainteresowanie obcej publiczności wyraźnie im schlebia. Jednocześnie nie mają oporów, by wyśmiać schematyczne myślenie Polaków o czeskim kinie. Obecne w „Polskim filmie” paradoksy doskonale pasują do towarzyszącej opowiadanej historii aury absurdu. Operujący wyrafinowanym komizmem film Najbrta bez problemu wygrywa starcie z przaśną i ciężkostrawną „Operacją Dunaj” Jacka Głomba, która również stanowiła owoc czesko-polskiej koprodukcji. W swej stylistyce „Polski film” wydaje się bardzo bliski uwielbianemu przez Polaków kinu Petra Zelenki. Nasza fascynacja twórcą „Roku diabła” stanowi zresztą przedmiot jednego z najbardziej udanych żartów w filmie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.