Szwedzi z Amon Amarth wydali właśnie dziewiąty krążek w swojej dwudziestoletniej karierze, ale nie słychać tutaj znużenia. Przeciwnie, „Deceiver of the Gods” to jeden z najlepszych albumów w dorobku zespołu, nawet jeśli nie wnosi do ich muzyki nic nowego.
Solidna porcja melodyjnego death metalu (dobra, szwedzka szkoła ciężkiego grania), thrashowe riffy, dużo energii i teksty tradycyjnie inspirowane nordycką mitologią. W utworze „Hel” można zaś usłyszeć gościnny wokal Messiaha Marcolina, dawnego frontmana formacji Candlemass.
Autopromocja
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.