Autopromocja

Pet Shop Boys "Electric" - recenzja

Pet Shop Boys
Pet Shop BoysMedia
19 lipca 2013

Pojawił się krążek, który może zdetronizować wszechobecny  na ambitniejszych letnich parkietach Daft Punk.  To nowe dzieło weteranów z Pet Shop Boys „Electric”.

Jeśli zaczyna się swoją płytę taką taneczną piosenką jak „Axis”, to znaczy, że zakusy na panowanie w klubach są spore. W przypadku Pet Shop  Boys nie są bynajmniej bezpodstawne. Ich 12. krążek „Electric”, który rozpoczynają elektronicznymi bitami i słowami „Feel the power/ Electric energy/ Turn it on”, to pokaz dance’owych możliwości Neila Tennanta i Chrisa Lowe, jakich nie słyszeliśmy od dawna. Ich ostatnie płyty, zwłaszcza poprzedzająca „Electric” „Elysium”, odjeżdżały w bardziej melancholijne rejony. Jak sami mówili, chcieli osiągnąć świeże brzmienie. Efektem były głównie klimatyczne ballady. Oczywiście oparte przede wszystkim na elektronice, ale momentami z dodatkami pianina, gitar i smyczków. Oprócz pisania materiału, który umieszczali  na własnych płytach, Pet Shop Boys nie stronili też od komponowania dla filmu, a nawet baletu, i to z powodzeniem. Ze starym, tanecznym Pet Shop Boys nie miało to jednak wiele wspólnego. Ciekawe, że, jak przyznał sam Tennant, nad „Electric” zaczęli pracę już przy tworzeniu wspomnianego „Elysium”. Neil dodaje też, że chętnie umieszcza ostatni krążek obok jednej z najlepszych płyt w dorobku Brytyjczyków „Introspective” z 1988 r. z takimi hitami jak „Left to My Own Devices”, „Domino Dancing” i przede wszystkim „Always on My Mind”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.