Autopromocja

"Życie Adeli. Rozdział 1 i 2" - recenzja

21 października 2013

Film „Życie Adeli. Rozdział 1 i 2” jest jednocześnie lekki jak pamiętnik nastolatki i wyrafinowany niczym filozoficzna powiastka.

Wspólnym mianownikiem łączącym wszystkie elementy filmu Abdellatifa Kechiche’a pozostaje nieposkromiona zmysłowość. Francuski reżyser tunezyjskiego pochodzenia potrafi oddać na ekranie smak namiętnego pocałunku i zapach dobrze przyrządzonego spaghetti. Z równą sugestywnością przedstawia rozkosz pierwszych miłosnych uniesień i gorycz bolesnych rozczarowań. W realizacji osławionych scen seksu między bohaterkami wykazuje się odwagą, ale i wyczuciem. Dzięki temu nigdy nie przekracza linii demarkacyjnej między wysublimowaną erotyką a tandetną pornografią. Kino dawno nie powiedziało już tak wiele za sprawą języka ciała i rzadko kiedy okazywało się równie skutecznym afrodyzjakiem. Arcydzieło Kechiche’a zasługuje na ciężarówkę nagród i kilogramy zasłużonych pochwał. Tym bardziej dziwi, że w ostatnich tygodniach francuski film z pierwszych stron gazet przeniósł się na marginesy brukowców. Angażujący reżysera i dwie główne aktorki spektakl wzajemnych oskarżeń nie powinien jednak odwrócić uwagi od sedna opowieści. W ocenie „Życia Adeli” nie warto również sugerować się chwytami marketingowymi, które okazują się płytkie jak przydrożne bajoro. Uparte nazywanie filmu Kechiche’a „lesbijskim romansem” ma w sobie tyle samo sensu, ile określanie „Ulissesa” powieścią o facecie spacerującym po Dublinie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.