Autopromocja

"Trylogia Nikopola" - pamięć i niepamięć

Trylogia Nikopola
Fragment okładki komiksu "Trylogia Nikopola".Media
9 września 2014

Wznowienie „Trylogii Nikopola” to doskonały moment, by poznać twórczość Enkiego Bilala, jednego z najważniejszych artystów europejskiego komiksu

Wydawnictwo Egmont nareszcie kładzie kres internetowym spekulantom. Utrzymane w podobnym duchu opinie nie są odosobnione, gdyż nakład wydanej u nas ostatni raz przed dekadą „Trylogii Nikopola” dawno już się rozszedł, a ceny zarówno pojedynczych tomów, jak i albumu zbiorczego osiągały nierzadko absurdalne pułapy. Sztandarowe dzieło Enkiego Bilala powraca do Polski, choć w nieco mniejszym formacie, ale starannie oprawione, z dorzuconymi szkicami autora oraz wydrukowaną na oddzielnej kartce próbką dziennikarskiego talentu niebieskowłosej Jill Bioskop.

Bilal „Trylogię Nikopola” pisał dwanaście lat. Oczywiście nie bez przerwy. Lata 80. zeszły mu po prostu na działalności często luźno z komiksem związanej, ilustrował prozę, pracował przy filmach cudzych i własnych, rysował dla amerykańskiego „Heavy Metal”, kompilował albumy ze swoimi pracami. Jugosłowiański artysta zawsze miał pełne ręce roboty. Francja, przybrana ojczyzna, dokąd zabrali go rodzice jako zaledwie dziewięciolatka, hojnie obsypywała go honorami, co przekładało się na wysokość sprzedaży, ale i nawał pracy. Zresztą zaczął bardzo wcześnie, już jako nastolatek, rysować pod kuratelą René Goscinnego w magazynie „Pilote”, potem przydarzyła mu się wieloletnia współpraca z Pierre’em Christinem przy „Legendach współczesności” i, nareszcie, pierwszy w pełni autorski tom.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.