Do tej pory nie przekonałem się do nowojorskiego Goo Goo Dolls i ich najnowsza, dziesiąta płyta „Magnetic” tego nie zmieni.
Panowie grają już od 1985 r. i wciąż uprawiają pop rock, który może dobrze nadaje się na soundtracki do komedii romantycznych, ale niekoniecznie jest muzyką zasługującą na laury. Jest tu trochę tanecznych dźwięków, folku, ale całość zwyczajnie nuży. John Rzeznik i spółka napisali już jeden przebój („Iris” z filmu „Miasto aniołów”) i chyba na więcej ich nie stać.
Autopromocja
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.