Autopromocja

„Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt". Opowieść o legendzie przedwojennej literackiej Warszawy

Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt
Ginczanka. Nie upilnuje mnie niktMedia
11 maja 2020

Biograficzna książka Izoldy Kiec „Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt”, poświęcona pochodzącej z Wołynia Zuzannie Ginczance, wybitnej poetce dwudziestolecia międzywojennego, przyjaciółce skamandrytów ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Marginesy.

Izolda Kiec, Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt  Wyd. Marginesy
Izolda Kiec, Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt Wyd. Marginesy

Książka jest próbą przywrócenia proporcji pomiędzy biografią a dziełem artystki; jest zarazem portretem poetki, jak i jej twórczości.

Autorka, wnikliwa badaczka twórczości Ginczanki, korzysta z ogromnej liczby źródeł pisanych i ikonograficznych; czerpie z nich, zderza je ze sobą, analizuje, poddaje krytyce, polemizuje z nimi, przedstawia własne odkrycia i interpretacje.

Kreśli portret poetki, którą fascynuje się Tuwim, która w swoich utworach inspiruje się poezją Skamandra i odwołuje do wielu innych twórców „rozpoetyzowanej” epoki międzywojennej: Leśmiana, Czechowicza, żagarystów. Jej talent nie zdążył w pełni się rozwinąć - jesienią lub zimą 1944 roku aresztowało ją gestapo. Została rozstrzelana na dziedzińcu więzienia przy Montelupich, zaledwie kilka tygodni przed wejściem do Krakowa Armii Czerwonej.

Opowieść o Ginczance, jak dobra powieść biograficzna, oparta jest na dokumentach, faktach, natomiast te fragmenty życia bohaterki, które nie znalazły odzwierciedlenia w materiale historycznym, zastąpione są hipotezami i fikcją literacką. Fikcji literackiej jest tu zdaje się najmniej, ale dokumenty i świadectwa, a także bogaty wybór fotografii przybliżający przedwojenny świat, w którym żyła Ginczanka, dają autorce dużo możliwości do rozmaitych punktów widzenia zarówno samej bohaterki, jak i do interpretacji jej twórczości.

Zuzanna Ginczanka, czyli , urodziła się w 1917 r. w Kijowie, wychowała w Równem na Wołyniu, w zamożnej mieszczańskiej zasymilowanej rodzinie żydowskiej. W domu babki Chai Sandberg, która opiekowała się Ginczanką i u której poetka spędziła wakacje w 1939 r., mówiło się po rosyjsku. Ginczanka sama nauczyła się polskiego i pod wpływem utworów Ewy Szelburg-Zarembiny i Juliana Tuwima zaczęła pisać wiersze.

Będąc jeszcze uczennicą polskiego gimnazjum w Równem, zadebiutowała w 1931 r. utworem pt. „Uczta wakacyjna”, zamieszczonym w szkolnej gazetce. Jak pisał, przytaczany przez autorkę poeta Józef Łobodowski, w gimnazjum Zuzanna Ginczanka nie znała rzeczywistości ortodoksyjnych Żydów, zetknęła się z nią dopiero w Warszawie, podobnie jak z antysemityzmem.

Zuzanna Ginczanka, choć zapisując się na Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Warszawskiego w księdze immatrykulacyjnej w rubryce wyznanie wpisała: mojżeszowe, to jednak w sferze kultury czuła się Polką, a sprawy różnorodności rasowej specjalnie jej nie interesowały, przecież dom rodzinny Sandbergów w Równem był domem świeckim.

I - jak zaznacza autorka Izolda Kiec za Łobodowskim - Zuzanna Ginczanka nie wiedziała, jak sobie z warszawską rzeczywistością poradzić.

Powszechnie podziwiana, stała się Bywała w ulubionym lokalu skamandrytów - kawiarni Ziemiańskiej - przyjaźniła się z Tuwimem, Gombrowiczem. Ginczanka była piękną kobietą o oryginalnej, nieco egzotycznej, urodzie. Jej owiana legendą postać przesłoniła jednak w pewnej mierze obraz jej twórczości.

Publikowała w „Wiadomościach Literackich” i „Skamandrze”. Od 1936 r. współpracowała z tygodnikiem satyrycznym „Szpilki”, gdzie ukazywały się m.in. jej zjadliwe satyry przeciw rosnącemu antysemityzmowi i faszyzmowi. W 1936 r. wydała swój jedyny tomik poezji – „O centaurach”.

W lipcu 1939 r., gdy Zuzanna Ginczanka przebywała już u babci w Równem, właśnie „Wiadomości Literackie” opublikowały jej wiersz „Maj 1939”. „Jeden z najbardziej wieloznacznych, a może tajemniczych jej utworów” – zauważa autorka książki. Utwór ten do pewnego stopnia był uznawany za polemikę z Antonim Słonimskim, który 4 czerwca 1939 r. na pierwszej stronie „Wiadomości Literackich” zamieścił wiersz pod tym samym tytułem „Maj 1939”.

Pierwsze lata wojny Zuzanna Ginczanka spędziła we Lwowie; tam wyszła za mąż za krytyka sztuki Michała Weinziehera. Musiała ukrywać swoje pochodzenie, co nie było łatwe ze względu na uderzającą i typowo semicką urodę. Na Ginczankę, jako ukrywającą się Żydówkę, złożyła donos gospodyni kamienicy, gdzie poetka mieszkała. Mimo to udało jej się uciec przed policją, a samo zdarzenie Ginczanka upamiętniła w przepełnionym goryczą wierszu „Non omnis moriar”, przejmującym świadectwie cierpienia Żydów, jakie powstały w polskiej literaturze.

W 1943 r. wraz z mężem znalazła bezpieczne schronienie w Krakowie, gdzie ukrywała się w mieszkaniu Elżbiety Mucharskiej. Jednak i tam prawdopodobnie po donosie, Ginczankę aresztowano i osadzono w więzieniu. 18 kwietnia 1944 r. 27-letnia Zuzanna Ginczanka wysłała z więzienia na ul. Czarnieckiego list z prośbą o „żywność, ocet sabadylowy, jabłka, pantofle na podeszwie sznurkowej nr 38” - to ostatni znany tekst skreślony ręką poetki.

Od początku swojej drogi twórczej Ginczanka opisuje świat odwołujący się do poznania zmysłowego, interesują ją tajemnice kobiecości wynikające z biologii i fizjologii. Te wiersze to świadectwa młodej kobiety rozpoznającej siebie i próbującej określić swoją identyczność jako kobiety. W tym momencie twórczości bliski jest jej Leśmian i jego poetycka rozprawa ze światem zmysłów z punktu widzenia i odczuwania mężczyzny.

Z czasem akcenty się przesuwają i Ginczanka przenosi tę tematykę na bardziej interesujący ją obszar mitów i tradycji kultury, np. mitologii Dalekiego Wschodu, co widoczne jest w cyklu utworów Chińskie bajki o La-licie - o gejszy ulepionej z gliny i ożywionej przez zakochanego mężczyznę, mitologii starogermańskiej, np. w wierszu „Zygfryd”, a także do motywów i wątków z kultury śródziemnomorskiej – w utworze „Centaury” oraz żydowskiej – w utworze „Poznanie”, w którym wyraźne są nawiązania do „Pieśni nad pieśniami”.

Portrety poetki i jej twórczości, autorka książki „Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt” wpisuje w tło czasów i miejsc: publikuje fotografie oddające realia i klimat epoki, dokumenty dotyczące samej poetki i bliskich jej osób oraz unikatowe, nieznane dotąd portrety Ginczanki.

Biografia, opisując życie autentycznej postaci, może mieć charakter naukowy, literacki lub popularyzatorski. . Autorka, która zajmuje się badaniem form kultury popularnej, stworzyła opowieść, która w atrakcyjnej przystępnej formie przybliża nieco zapomnianą postać z polskiego przedwojennego świata literackiego.

Przypominając Ginczankę przypomina też obraz przedwojennej Polski: Równego, Lwowa, Warszawy. Odwołuje się do wspomnień wielu postaci z polskiej kultury związanych z Równem; słowami Juliusza Wiktora Gomulickiego z „Mojej czarodziejskiej Mazowieckiej” opisuje tę ulicę i kawiarnie oraz restauracje literackie przy niej istniejące, w tym „tzw. szlak hańby od +Oazy+ do +Wróbla+, Małą Ziemiańską, księgarnię Mortkowicza (…) Jakże ta cała Mazowiecka była wtedy atrakcyjna! Głośna, ale nie hałaśliwa. Elegancka, ale nienarzucająca się. Nieco snobistyczna, ale nie pretensjonalna” – pisał Gomulicki. Izolda Kiec przytacza jeszcze „Wspomnienia polskie” Witolda Gombrowicza z niebywałym pierwszym zdaniem – wielką pochwałą kawiarni literackiej: „Kawiarnia może stać się nałogiem, jak wódka. Dla prawdziwego bywalca nie pójść do kawiarni o oznaczonej godzinie to po prostu zachorować” - pisał Gombrowicz. On sam miał swoje kawiarnie, swoje stoliki w „Ziemiańskiej”, Ipsie”, „Zodiaku”, a przy jego stoliku pierwszą zaproszoną i oczekiwaną damą była młoda poetka z Wołynia – Zuzanna Ginczanka.

Anna Bernat

Izolda Kiec. „Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt”. Wydawnictwo Marginesy

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.