Reklama

Przeszukania rozpoczęły się o piątej nad ranem od rewizji pojazdów spółki Unipost. Przed południem funkcjonariusze weszli także do budynków należących do firmy, poszukując materiałów wyborczych wysłanych przez autonomiczny rząd Katalonii do osób pomagających w organizacji zaplanowanego na 1 października referendum niepodległościowego.

Jak ujawnił przedstawiciel gwardii cywilnej, wśród przejętych w firmie Unipost materiałów są m.in. dokumenty dla przewodniczących i członków komisji wyborczych.

Według źródeł policyjnych od środy na terenie Katalonii funkcjonariusze przejęli ponad 1,5 mln plakatów i innych druków wyborczych przygotowanych w związku z plebiscytem niepodległościowym. Największe ilości materiałów skonfiskowano w niedzielę na terenie firmy reklamowej w Sabadell pod Barceloną.

Władze w Madrycie są zdecydowanie przeciwne organizacji referendum w Katalonii, wskazując, że zgodnie z orzeczeniem hiszpańskiego Trybunału Konstytucyjnego jest ono nielegalne. We wrześniu TK uznał też za niekonstytucyjny uchwalony przez kataloński parlament Akt Przejściowy określający warunki, na których nastąpiłaby secesja, gdyby w plebiscycie zwyciężyli zwolennicy niepodległości.

Według hiszpańskich mediów w rządzie Mariano Rajoya działa nieformalna grupa, której celem jest zablokowanie organizacji referendum, m.in. poprzez działania prawne, a także przejmowanie urn, kart do głosowania i protokołów komisji wyborczych. Zespół, w którego skład poza premierem i wicepremier wchodzą ministrowie sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i finansów, planuje też odcinanie dopływu prądu do lokali wyborczych.

W środę hiszpański prokurator generalny Jose Manuel Maza polecił prokuratorom w Katalonii postawienie w stan oskarżenia wszystkich burmistrzów tego regionu, którzy chcą udostępnić lokale na plebiscyt. Zapowiedział też, że skieruje do sądu pozew przeciwko premierowi Katalonii Carlesowi Puigdemontowi oraz jego ministrom odpowiedzialnym za organizację referendum.

W ocenie niektórych komentatorów osadzeniu Puigdemonta w więzieniu przed referendum może służyć uruchomiona we wtorek operacja antykorupcyjna w Gironie. W mieście tym obecny premier Katalonii sprawował urząd burmistrza w latach 2011-2016.

Według hiszpańskich mediów głównym celem wtorkowych przeszukań w kilkunastu budynkach Girony, w tym w ratuszu, jest powiązana z katalońskim miastem spółka Agissa zajmująca się obsługą lokalnych wodociągów.

Jak poinformował madrycki dziennik “El Pais”, od kilkudziesięciu lat władze Agissy miały fałszować dokumenty finansowe, działając na szkodę budżetu miasta.

“Schemat fałszerstw działał już pod koniec lat 90. i prowadzony był także w czasie, kiedy burmistrzem Girony był Carles Puigdemont” - napisał “El Pais”.

Marcin Zatyka (PAP)