Bez protestów oraz bez zbieranych przez PSL podpisów pod petycją o zawetowanie ustaw dot. wymiaru sprawiedliwości nie byłoby weta prezydenta - ocenił we wtorek prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Zaznaczył jednocześnie, że "trzeba zrobić coś ruch, aby społeczny nie zgasł".

We wtorek zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha poinformował w radiowej "Trójce, że prezydent Andrzej Duda złożył podpis pod nowelizacją Prawa o ustroju sądów powszechnych. W poniedziałek prezydent poinformował, że zdecydował o zawetowaniu nowej ustawy o Sądzie Najwyższym i nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zapowiedział wówczas podpisanie nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych. Prezydent zapowiedział też przygotowanie projektów ustaw o SN i KRS w ciągu dwóch miesięcy.

Informację o podpisania ustawy o ustroju sądów powszechnych skomentował we wtorek w Polsat News szef ludowców. "Tego się trzeba było spodziewać, była taka deklaracja. Myślę, że i tak wczorajszy dzień, to jest tak ogromne zaskoczenie i przywrócenie nadziei nie tylko w prezydenta, ale w drugiego człowieka często dla wielu osób" - powiedział.

Reklama

Dodał, że PSL od samego początku, kiedy tylko projekt ustawy o SN wpłynął do Sejmu, mówił, że tylko prezydent może zawetować tę propozycję, "to szaleństwo PiS". "Zbieraliśmy podpisy pod petycją i one przyniosły efekt, przyniosły protesty społeczne. Oczywiście bez tych protestów, bez tych podpisów nie byłoby weta prezydenta" - ocenił Kosiniak-Kamysz.

Szef ludowców był też pytany co oznacza poniedziałkowa decyzja prezydenta dla relacji w obozie władzy, na styku prezes PiS Jarosław Kaczyński, prezydent Duda. W poniedziałek po zapowiedzi prezydenta Dudy, że zawetuje ustawę o SN i nowele ustawy o KRS zebrało się kierownictwo PiS. Wieczorem orędzia wygłosili premier Beata Szydło oraz prezydent Duda.

Reklama

Kosiniak-Kamysz stwierdził, że w poniedziałek wieczorem "widzieliśmy wyścig na orędzia". Zwracał uwagę, że w niektórych stacjach telewizyjnych orędzie premier Szydło poprzedzało orędzie prezydenta, a w niektórych zachowano "prawidłową kolejność", czyli orędzie prezydenta wyemitowano jako pierwsze. "To pokazuje, że jest głęboki podział pomiędzy obozem prezydencki, a obozem władzy. To była taka publiczna wymiana ciosów" - mówił.

Szef PSL dopytywany czy to tylko chwilowa kłótnia ocenił "ta zadra i ta rana może przerodzić się w długotrwałą złość". "Tutaj trzeba bronić pana prezydenta" - dodał.

Kosiniak-Kamysz odniósł się też do protestów, które od kilku dni odbywają się w całej Polsce w obronie niezależności sądów. "Dzisiaj czas protestów moim zdaniem powinien dobiec końca. Lepiej by było, i to jest nasza propozycja jako PSL, by 24 każdego miesiąca spotkać się w geście solidarności i podziękować naszym rodakom, że wyznaczyli granicę władzy, że wyznaczyli granicę, których przekraczaj nie można" - powiedział.

Jak dodał takie spotkania miałyby się odbywać na pl. Krasińskich, przed siedzibą SN. "Proponuję gest solidarności, który będzie gestem pozytywnym i będzie wyrazem nie jakiejś złości, ale wdzięczności do swoich rodaków" - wskazał polityk. W jego ocenie "coś takiego jest potrzebne, aby ten ruch społeczny nie zgasł".

Kosiniak-Kamysz był też pytany o spekulacje dotyczące wariantu przedterminowych wyborów i czy obecnie byłyby one potrzebne. W ocenie polityka przedterminowe wybory są jedyną możliwością skrócenia kadencji złej władzy, więc "zawsze zagłosujemy za takim rozwiązaniem".

Przypomniał jednocześnie, że 10 lat temu Kaczyński zdecydował się na przedterminowe wybory, które przegrał oddając na osiem lat władzę PO-PSL. "Kaczyński pewnie wyciąga wnioski z tej lekcji, ale są też emocje u prezesa Kaczyńskiego, które są nie do pohamowania. Ta emocja związana z chęcią udowodnienia, że teraz zdobędzie większość konstytucyjną może być" - zauważył.

Kosiniak-Kamysz zaznaczył jednak, że jeśli doszłoby do przedterminowych wyborów, byłyby one inne niż w 2015 r. Zwracał tu uwagę na dużo większe zaangażowanie społeczne oraz, że "obrazek dobrego PiS, obłuda PiS została pokazana szczególnie w ostatnich dniach".

"Po drugie, ważne jest też to, żeby partie opozycyjne, w tym PSL, wyszły z tego narożnika +Polski w ruinie+, w który daliśmy się wpędzić w ostatniej kampanii wyborczej, nieprawdziwy obraz Polski, który został stworzony przez PiS. Jeśli to zrobimy, to ten wynik i PSL i innych partii opozycyjnych będzie dużo lepszy" - ocenił prezes PSL.