Jak podano w oświadczeniu resortu obrony, nowe plany budowy zatwierdził premier Izraela Benjamin Netanjahu oraz minister obrony Awigdor Lieberman. Mają być one odpowiedzią na zapotrzebowanie na nowe mieszkania oraz umożliwić "kontynuowanie normalnego codziennego życia".

Z komunikatu wynika, że większość nowych mieszkań ma być zbudowana na istniejących już osiedlach.

Ministerstwo obrony poinformowało, że 100 domów zostanie wybudowanych w leżącej na północ od Jerozolimy, obok Ramallah, osadzie Beit El. Według cytowanych przez Reutera izraelskich mediów osiedle to otrzymało środki od rodziny zięcia Trumpa, obecnie także jego doradcy ds. umów handlowych i Bliskiego Wschodu Jareda Kushnera.

W odpowiedzi na te doniesienia sekretarz generalny Organizacji Wyzwolenia Palestyny Saeb Erekat wezwał społeczność międzynarodową do natychmiastowej reakcji. "Społeczność międzynarodowa musi natychmiast zażądać wyjaśnień od Izraela" - mówił Erekat w rozmowie z AFP. Jego zdaniem izraelskie władze podjęły śmiałe kroki, ponieważ "jako zachętę odbierają" wypowiedzi Trumpa.

W niedzielę z kolei informowano, że władze Jerozolimy dały zielone światło dla budowy 566 mieszkań dla osadników w trzech osiedlach we wschodniej części miasta. Prawo do budowy tych mieszkań zostało zamrożone pod koniec grudnia na prośbę premiera Netanjahu i w oczekiwaniu na zaprzysiężenie nowego prezydenta USA.

Urzędujący od piątku Trump zapowiadał, że będzie zdecydowanie wspierał Izrael. Obiecywał też przeniesienie ambasady USA w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy, choć - jak mówił w poniedziałek rzecznik Białego Domu Sean Spicer - ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

Premier Netanjahu z zadowoleniem przyjął zwycięstwo Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. Kwestia rozbudowy osiedli mieszkaniowych dla osadników żydowskich w Jerozolimie Wschodniej i na Zachodnim Brzegu była źródłem napięć w stosunkach między Netanjahu a poprzednim prezydentem USA Barackiem Obamą.

Budowę mieszkań na terytoriach okupowanych przez Izrael Zachód traktował jako przeszkodę dla wznowienia negocjacji z Palestyńczykami, zamrożonych od ponad dwóch lat. Napięcie osiągnęło szczyt, gdy 23 grudnia ubiegłego roku USA, po raz pierwszy od 1979 roku, wstrzymały się od głosu podczas głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nad rezolucją potępiającą budowę osiedli żydowskich na terytoriach palestyńskich.

Wznowiony w lipcu 2013 roku izraelsko-palestyński proces pokojowy, w którym mediatorem był ówczesny sekretarz stanu USA John Kerry, załamał się w kwietniu 2014 roku. Główną przeszkodę w rozmowach stanowi osadnictwo izraelskie na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej. (PAP)

ulb/ mc/