Według Grasia, gdyby udało się ominąć procedury przetargowe, które mogą zająć nawet kilka lat, zakup nowych maszyn można byłoby zrealizować nawet w ciągu kilkunastu tygodni.
"Pan premier zdecyduje wkrótce u uruchomieniu takiej szybkiej ścieżki. Są w tej chwili badane możliwości, żeby uniknąć tych długotrwałych procedur przetargowych, bo gdybyśmy chcieli się ich trzymać, to mielibyśmy szanse na samoloty nie wcześniej de facto niż za dwa lata, albo jeszcze dłużej" - powiedział Graś w czwartek dziennikarzom w Sejmie.
Premier mówił tydzień temu w Krakowie, samoloty byłyby wówczas zakupione, nie w drodze przetargu, a na podstawie decyzji Rady Ministrów.
Graś tłumaczył, że na skutek kryzysu finansowego zmieniła się sytuacja na rynku lotniczym. "Bankrutują niektóre linie lotnicze, które wyzbywają się samolotów, z zakładów lotniczych nie jest odbierana produkcja wcześniej zamówiona przez komercyjnych przewoźników, w związku z tym powinno być dużo łatwiej podjąć tę decyzję i po prostu kupić samoloty na rynku komercyjnym" - mówił poseł PO.
Według niego, nowe samoloty nie miałyby zastąpić obecnych dwóch TU-154, a byłyby to maszyny umożliwiające przelot niewielkiej delegacji. Ich zasięg pozwalałby na podróże do USA, czy Kanady. "Myślę, że na początek to zupełnie wystarczy" - zaznaczył Graś.
O wymianie samolotów rządowych mówi się od kilkunastu lat
Poseł ocenił, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, to nowe samoloty będą do dyspozycji rządu i prezydenta w ciągu kilkunastu tygodni lub kilku miesięcy.
"W tej chwili są analizowane procedury przez MON. Pan premier poprosił, by przedstawić mu pełną informację i myślę, że będzie się domagał, aby ta informacja na jego biurku się znalazła" - podkreślił poseł PO.
Kłopoty techniczne z jednym z dwóch rządowych TU-154 zakłóciły przed dwoma tygodniami podróż prezydenta Lecha Kaczyńskiego po Dalekim Wschodzie. Przed odlotem z Mongolii - pierwszego punktu azjatyckiej podróży Lecha Kaczyńskiego - w Tu-154 wykryto awarię; nie działała elektryczna część odpowiedzialna za odladzanie samolotu w czasie lotu.
W czwartek rano z kolei, z powodu usterki samolotu, odwołany został rejsowy lot, którym premier miał udać się do Brukseli na szczyt UE. W tej sytuacji Donald Tusk poleci na spotkanie unijnych przywódców państw i rządów wraz z prezydentem rządowym Tu-154.
O wymianie samolotów rządowych mówi się od kilkunastu lat. Ostatni przetarg na 6 nowych samolotów, rozpisany w 2006 roku, odwołano w czerwcu ub. roku z powodu błędów w warunkach przetargu - zarzucano, że przetarg mógł wygrać tylko brazylijski Embraer. Kolejny przetarg miał ruszyć na początku bieżącego roku.
Kowal: czas na rozbudowę floty samolotowej
Według posła z sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Pawła Kowala (PiS), najwyższy czas, aby rząd w szybkim trybie znalazł rozwiązanie umożliwiające najważniejszym osobom w państwie swobodnie podróżować po świecie.
Premier Donald Tusk w czwartek poleci do Brukseli na szczyt Unii Europejskiej samolotem specjalnym razem z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Lot rejsowego samolotu, którym miał lecieć Tusk, został odwołany.
Jak powiedział Kowal dziennikarzom w Sejmie, na szczęście samolot, którym prezydent podróżuje do Brukseli, był jeszcze na terenie Polski, kiedy wykryto usterkę w maszynie mającej zabrać tam premiera.
Jak ocenił, "w takiej nadzwyczajnej sytuacji" na pewno dobrze się stało, że premier poleci z prezydentem. "Bardzo dobrze, że udało się tak pogodzić warunki tego wyjazdu, że pan premier może na czas dotrzeć do Brukseli" - powiedział.
Podkreślił jednocześnie, że lepiej byłoby, gdybyśmy mieli bardziej rozbudowaną flotę samolotów.
"Niedobrze, że codziennie trzeba komentować informacje związane z usterkami samolotów. Tu już wszystko zostało powiedziane. Czas, żeby rząd w jakimś szybkim trybie znalazł rozwiązanie tak, by głowa państwa, najważniejsze osoby w państwie premier, marszałkowie Sejmu i Senatu mogli swobodnie podróżować po świecie" - podkreślił Kowal.
Pytany o "szczęśliwy zbieg okoliczności", który pozwoli premierowi i prezydentowi porozmawiać przed szczytem, poseł PiS zastrzegł, że nie ma wątpliwości, iż ich stanowisko w sprawie pakietu klimatycznego jest już skoordynowane.
"Wiem, że były bardzo owocne, pogłębione rozmowy między panem prezydentem i jego współpracownikami a ekspertami i współpracownikami premiera, którzy pracują nad pakietem klimatycznym" - dodał.