Nikt nie ma większej wiedzy niż adwokaci i radcowie, by oceniać, czy ktoś spełnia normy etyczne - mówi w wywiadzie dla DGP Leszek Korczak, radca prawny, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych.
Nie są nam znane takie plany. Nikt oficjalnie o tym nie mówi.
Nie możemy patrzeć w kategoriach, że coś będzie reakcją na jakieś działania. Trzeba na chłodno oceniać skuteczność danej instytucji. Dziś mamy dwuinstancyjne postępowanie dyscyplinarne z możliwością dodatkowo wniesienia – bez szczególnych obwarowań – kasacji do Sądu Najwyższego. Są więc trzy merytoryczne instancje, które zajmują się postępowaniami dyscyplinarnymi zarówno radców, jak i adwokatów. Po pierwsze, mamy więc nadzór sądownictwa powszechnego nad korporacyjnymi orzeczeniami. Po drugie, minister sprawiedliwości posiada dwie istotne kompetencje: może żądać wszczęcia postępowania dyscyplinarnego oraz może składać środki odwoławcze od orzeczeń dyscyplinarnych. Z obu uprawnień korzysta racjonalnie. Reasumując: państwo ma dziś możliwość kontroli tego, co dzieje się wewnątrz samorządu. Nie ma więc uzasadnień do wprowadzania zmian.
Ponieważ to racjonalne. Wiele orzeczeń sądów dyscyplinarnych związanych jest z łamaniem zasad etyki, te zaś są uchwalane przez samorządy. Nikt nie ma więc większej wiedzy niż adwokaci i radcowie, by oceniać, czy ktoś spełnia normy etyczne, czy też nie.
Czas naszych postępowań jest z pewnością konkurencyjny w porównaniu z sądownictwem powszechnym. Kowalski ma też zagwarantowane, że jeśli wobec prawnika wszczęte zostanie postępowanie dyscyplinarne, to będzie się ono toczyć na podstawie powszechnie obowiązujących przepisów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu