Autopromocja

Lekarze potrzebni od zaraz. Uczelnie szeroko otwarte na przyszłych medyków

lekarz lekarze
<p>To szansa na walkę z niedoborem kadry. Pojawia się jednak pytanie o poziom wykształcenia na nowych uczelniach.</p>Shutterstock
28 listopada 2022

Dziś przyszli medycy mogą kształcić się nie tylko na uczelniach medycznych. Z każdym rokiem przybywa szkół niemedycznych z takimi uprawnieniami. MEiN mówi o rekordach.

Otwieranie nowych kierunków medycznych, jak pielęgniarstwo, ratownictwo medyczne, jest konieczne i leży w interesie państwa polskiego. Podobnie jak otwieranie kierunków lekarskich. Braki kadrowe wśród lekarzy i pielęgniarek to efekt wieloletnich zaniedbań - mówił niedawno minister edukacji Przemysław Czarnek. Szef MEiN podkreślał, że obecnie kierunków lekarskich na uczelniach niemedycznych jest więcej niż na uniwersytetach medycznych. Mówił też o łącznie 10,7 tys. studentów na pierwszym roku studiów medycznych i na wszystkich kierunkach lekarskich. To, jak wylicza, o ponad 50 proc. więcej niż w 2015 r.

Faktycznie z danych, do których dotarł DGP, wynika, że uczelni niemedycznych z uprawnieniami do kształcenia w zawodach medycznych przybywa błyskawicznie. I dziś np. 12 z nich ma zgodę na prowadzenie kierunku lekarskiego. Tylko w tym roku otrzymały ją: lubelski KUL, Akademia Medycznych i Społecznych Nauk Stosowanych w Elblągu, Akademia Mazowiecka w Płocku, Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy im. Jana Długosza w Częstochowie. Najdłużej takie uprawnienia posiadają: Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego i Uniwersytet Zielonogórski.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.