W Prokuraturze Generalnej pracuje więcej śledczych delegowanych z jednostek niższego szczebla niż tych, którzy normalnie awansowali. To kosztuje dodatkowo prawie dwa miliony złotych.
Status prokuratorów Prokuratury Generalnej (PG) ma tylko 68 osób. Delegatów z jednostek niższego rzędu jest aż 82. Dwudziestu z nich zajmuje, bez awansu, etaty prokuratorów PG, które powinny być obsadzone w konkursie.
Najwięcej delegowanych pracuje w ścisłym otoczeniu Andrzeja Seremeta (19). Na delegacji są m.in. szef biura PG Ryszard Tłuczkiewicz i jego zastępca, a także znani z kontaktów z mediami prokuratorzy z Warszawy – Mateusz Martyniuk i Maciej Kujawski.
Wielu tymczasowo przeniesionych jest także w departamencie organizacji pracy, wizytacji i systemów informatycznych – 14, oraz w departamencie postępowań sądowych – 15.
Problem w tym, że delegacje to spory wydatek. Z dodatku mieszkaniowego korzystało w zeszłym roku 35 śledczych. Prokuratura Generalna wydała na to prawie milion złotych. Do tego dochodzą inne dodatki: funkcyjne i specjalne.
Jak wskazuje Piotr Wesołowski, zastępca dyrektora biura prokuratora generalnego, w ubiegłym roku PG wypłaciła delegatom na etacie – 20 osobom – ok. 850 tys. zł.
Czy wykorzystanie delegacji na taką skalę jest uzasadnione ekonomicznie?
Prokurator Piotr Wesołowski informuje, że odpowiedź na to pytanie „nie stanowi informacji publicznej (...), gdyż nie odnosiłaby się ona do sfery faktów”.
Wykorzystanie delegacji na taką skalę na Rakowieckiej może dziwić. W sprawozdaniu za 2013 r. Andrzej Seremet deklaruje bowiem, że założeniem obecnej polityki kadrowej jest „dążenie do modelu, w którym prokurator danej jednostki pełni służbę zgodnie z miejscem powołania, co przekłada się na stopniowe zmniejszanie liczby delegacji służbowych, aż do ograniczenia ich do niezbędnego minimum”. Delegacje mają być – według PG – decyzjami o charakterze incydentalnym i kierować oskarżycieli głównie do wydziałów pierwszoliniowych: śledczych i sądowych. Te reguły nie obowiązują jednak w samej centrali prokuratorów.
PG pytana, dlaczego tak wielu prokuratorów jest na długotrwałych delegacjach, odpowiada, że liczba ta wynika „z potrzeb kadrowych zgłaszanych przez dyrektorów departamentów i biur w celu skutecznej realizacji zadań ustawowych jednostki”.
– – ocenia Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.
Omijanie awansu
Nieoficjalnie można usłyszeć, że powodem tak szerokiego korzystania z delegacji do PG jest też to, że Andrzej Seremet tak naprawdę sam chce decydować, z kim współpracuje. Zwłaszcza jeśli chodzi o osoby z najbliższego otoczenia.
–– wskazuje anonimowo jeden z prokuratorów.
– – przekonuje jednak Edward Zalewski, przewodniczący KRP.
– – dodaje Zalewski.
Tłumaczy, że na awans prokuratora mają obecnie wpływ cztery podmioty: wizytator, kolegium danej prokuratury, KRP i – z decydującym głosem – prokurator generalny.
– – akcentuje prokurator Zalewski.
Co sądzi o takiej skali delegacji do PG?
– – wskazuje szef KRP.
Tłumaczy, że delegacje są zagrożeniem dla niezależności prokuratorów. Delegat nie może być bowiem pewny swego losu: nie wie, czy delegacja będzie przedłużona, czy też zostanie z niej odwołany.
– – wyjaśnia Edward Zalewski.
Jak jednak twierdzi, długotrwałe delegacje niczemu nie służą.
– – przekonuje.
Niedawno w piśmie do ministra sprawiedliwości KRP ostro krytykowała zjawisko delegacji. Wskazywała: „Za bardzo niebezpieczną (...) uznać należy utrzymywaną przez kierownictwo prokuratury strukturę delegacji, w tym przede wszystkim (...) do jednostek szczebla wyższego”. KRP zwraca uwagę, że często ma to miejsce w przypadkach utrzymywania wakatów w prokuraturach wyższego szczebla. „Zdarza się przy tym, że delegacja jest wielokrotnie przedłużana na czas przekraczający 6 miesięcy i trwa nawet kilkanaście lat”.
Dyskusyjne konkursy
Skala delegacji na Rakowiecką była dotąd tajemnicą poliszynela. Prokuratorzy są więc zaskoczeni jej rzeczywistymi rozmiarami i kosztami. Pytanie jednak, czy da się łatwo z tych mechanizmów zrezygnować.
– – uważa prokurator Jacek Skała.
Jak twierdzi, niemal w 100 proc. przypadków wygrywa je prokurator rekomendowany przez szefa.
Nie zmienia to faktu, że delegacje pozbawiają jednostki niższego szczebla rąk do pracy. Są też obciążeniem finansowym dla prokuratur macierzystych.
– – wskazuje szef prokuratorskich związkowców.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu