Autopromocja

Cena biletu komunikacji miejskiej nie zależy od miejsca jego zakupu

Przystanek autobusowy
AutobusShutterStock
3 listopada 2011

Mimo niekorzystnych orzeczeń sądów administracyjnych wciąż wiele rad gmin uchwala opłaty manipulacyjne za sprzedaż biletu przez kierowcę autobusu lub tramwaju. Jednak mieszkańcy coraz częściej się buntują i kierują takie uchwały do sądu lub UOKiK.

Pobieranie przez przewoźników dopłat za zakup biletu u kierowcy i ustalenie takiego uprawnienia przez radę gminy coraz częściej kwestionowane jest nie tylko przez sądy i urzędników, ale przede wszystkim przez samych pasażerów.

Bezzasadność dopłat

Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy z 5 lipca 2001 r. o cenach (Dz.U. nr 97, poz. 1050 z późn. zm.), rada gminy może ustalać ceny maksymalne za zakup biletów, obowiązujące każdego przewoźnika świadczącego usługi na terenie gminy. Ceny tych biletów muszą być jednolite niezależnie od miejsca ich zakupu. Wojewódzkie sądy administracyjne, jak i wojewodowie w trybie rozstrzygnięć nadzorczych, coraz częściej wydają orzeczenia stanowczo podważające zasadność naliczania dopłat do biletu kupowanego u kierowcy, nieprawidłowo nazywanych opłatami manipulacyjnymi. Bezzasadność dopłat potwierdza orzecznictwo, wskazując, iż „za tę samą usługę nie mogą być wprowadzone różne ceny w zależności od miejsca zakupu biletu. Cena dotyczy wyłącznie przewozu i nie może być uzależniona od miejsca zakupu biletu, bo miejsce to nie ma wpływu na usługę przewozu” (wyrok z 8 grudnia 2005 r. WSA w Gorzowie Wlkp., sygn. akt: II SA/Go 648/05). Mimo to radni nadal podejmują uchwały ustalające nielegalne dopłaty.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.