Zapiszemy córkę do szkoły publicznej – mówi matka. – Nie, do prywatnej – mówi ojciec. Obie strony przerzucają się argumentami, ale wspólnej decyzji nie podejmują. Zbliża się wrzesień. Co teraz? To proste. Pójdą do sądu, ten jednemu z nich ograniczy prawa rodzicielskie, wtedy drugie podejmie decyzję.
Brzmi absurdalnie, prawda? Dlaczego więc tę absurdalną zasadę stosuje się zupełnie poważnie, gdy rodzice się rozwodzą? Na jakiej podstawie sędzia rodzinny podejmuje decyzję o ograniczeniu władzy dla jednego z rodziców, gdy oboje zgodnie nie przedstawią mu planu wychowawczego dziecka?
Przecież podstawą do takiej decyzji nie może być fakt, że dorośli nie potrafią się porozumieć. W końcu władza rodzicielska dotyczy relacji rodzic – dziecko, która mimo rozwodu matki i ojca może być wciąż bardzo dobra. A mimo to zostaje ograniczona i przez to bezpowrotnie zniszczona.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.