Czy można żądać usunięcia linku prowadzącego do tekstu o współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa? To jedno z pytań, jakie może pojawić się podczas warszawskiego spotkania powołanej przez Google Rady Ekspertów.
Do Google wpłynęło już z Polski ponad 3,3 tys. wniosków o wykasowanie linków. Wyszukiwarka nie ujawnia, ile z nich uznała za uzasadnione. Wiadomo jedynie, że chodziło w sumie o 13,2 tys. adresów internetowych (w jednym wniosku można wskazać wiele linków). Jak dowiedzieliśmy się u generalnego inspektora ochrony danych osobowych, 15 osób dotychczas zdecydowało się jednak zaskarżyć odmowną decyzję.
Tak w liczbach przedstawia się sytuacja przed odbywającym się dzisiaj w Warszawie spotkaniem powołanej przez Google Rady Ekspertów. To czwarta – po madryckiej, rzymskiej i paryskiej – debata, będąca próbą wypracowania równowagi między prawem do bycia zapomnianym a prawem do informacji.
Prawo do prywatności
Organizowane przez Google spotkania mają pomóc w realizacji wytycznych, wynikających z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 13 maja 2014 r. (sprawa C-131/12). To orzeczenie, o którym bez żadnej przesady można powiedzieć, że zmieni internet. Trybunał uznał w nim, że jeśli ktoś nie życzy sobie, by internetowa wyszukiwarka łączyła jego dane osobowe z określonymi treściami, to może zażądać usunięcia linku, który do nich prowadzi. Do początku września 120 tys. obywateli UE skorzystało z tej możliwości, domagając się usunięcia 457 tys. linków.
Szybko jednak okazało się, że konsekwencje wyroku mogą też budzić kontrowersje. Czy powinno się kasować odnośnik do niekorzystnych opinii o lekarzach czy architektach? Czy przestępca ma prawo domagać się usunięcia linku do informacji o jego skazaniu? Czy były polityk, a dzisiaj osoba prywatna, może chcieć ukryć swe wcześniejsze dokonania? Właśnie na takie pytania próbują znaleźć odpowiedź uczestnicy organizowanych w różnych krajach UE spotkań.
– – wyjaśnia Piotr Zalewski z Google Poland.
Dopiero po zakończeniu wszystkich spotkań (kolejne odbędą się w Berlinie, Londynie i Brukseli) globalny potentat ma pokusić się o podsumowanie i ewentualne zestawienie wniosków.
Tymczasem w mediach pojawiła się niedawno informacja, że wytyczne dla wyszukiwarek przygotowuje Grupa Robocza art. 29, czyli gremium skupiające europejskich rzeczników ochrony danych osobowych.
– – tłumaczy dr Wojciech Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych.
Sfera publiczna
Trybunał, przyznając prawo do usuwania linków, zastrzegł jednocześnie, że nie jest ono absolutne. W szczególnych sytuacjach wiążących się z rolą danej osoby w życiu publicznym nie może ona korzystać z prawa do bycia zapomnianym.
– – mówi Katarzyna Szymielewicz, prezes Fundacji Panoptykon.
Na konieczność indywidualnego podejścia do każdego wniosku zwraca także uwagę Xawery Konarski, adwokat w kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy. Jego zdaniem Google nie powinien usuwać informacji, gdy wniosek dotyczy osoby, która odgrywa szczególną rolę w życiu publicznym (np. polityka), a dane, o których usunięcie wnioskodawca prosi, są powiązane z wykonywaną funkcją (nie są to informacje o jego życiu prywatnym lub intymnym).
– – wyjaśnia adwokat.
Polska specyfika
Google nie zdradza treści konkretnych żądań. Ze względu na niełatwą historię naszego kraju można się jednak spodziewać, że niektóre z nich mogą dotyczyć chociażby współpracy z SB czy też odwrotnie – działalności opozycyjnej.
–– zauważa Gerard Karp, adwokat w kancelarii Wierzbowski Eversheds odpowiedzialny za zespół TMT (technologie, media i telekomunikacja).
– – dodaje Xawery Konarski.
Większych kontrowersji nie powinny budzić wnioski osób prywatnych, zwłaszcza gdy naruszono ich dobre imię czy zniesławiono w sieci.
– – wylicza Gerard Karp.
Czym powinny kierować się wyszukiwarki?
–– wskazuje Xawery Konarski.
Bez zapomnienia
Dyskusja na temat prawa do bycia zapomnianym dopiero się jednak rozpoczyna. Znajdujemy się ledwie na etapie definiowania pierwszych problemów czy wręcz pojęć. Już samo określenie „prawo do bycia zapomnianym” jest nieprecyzyjne, gdyż w rzeczywistości takie uprawnienie nie istnieje.
– – podkreśla Katarzyna Szymielewicz.
– – wyjaśnia Szymielewicz.
Ekspert przypomina, że z prawa do usunięcia danych można skorzystać tylko, jeśli są one przetwarzane niezgodnie z prawem. A przecież rzetelne publikacje internetowe prawa nie naruszają.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu