W piśmiennictwie prawnym panoszy się koszmar. Język powszechnych przepisów prawa, jak również kontraktów biznesowych jest dla zwykłego człowieka nie do rozgryzienia.
Mówią ex cathedra, że tak trzeba, ale albo błądzą, albo zwodzą. Prawo jest dla wszystkich, nie tylko dla kapłanów. W rezultacie jurystyczna zasada (po ichniemu paremia), że nieznajomość prawa szkodzi (ignorantia iuris nocet), jest cepem na obywateli bez dyplomu z prawa na piątki, a w biznesie rodzi koszty idące w miliardy. Ogólnospołeczne tego koszty są trudne do oszacowania, ale bardzo bezpiecznie można uznać, że są niezwykle wygórowane. Biznes podlicza sam siebie skrupulatnie, więc wiadomo więcej. Według szacunków firmy Acristas sprzed kilku lat globalne wydatki na prawników i w ogóle usługi prawne stanowią przeciętnie ok. 0,23 proc. całkowitych przychodów wszystkich firm świata, przy czym najbardziej obciążone są firmy średnie i małe, a takie dominują w Polsce.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.