Rozwód w urzędzie a nie w sądzie. Sejm uchwalił przepisy

małżeństwo, kłótnia
Rozwód pozasądowyShutterStock
dzisiaj, 14:42

Od 1 stycznia 2027 r. małżonkowie będą mogli rozwieść się w urzędzie stanu cywilnego, ale tylko ci, którzy nie mają małoletnich dzieci. Koszt takiego rozwód wyniesie 600 zł.

Rozwodów będą udzielać kierownicy urzędów stanu cywilnego. W piątek, 13 marca, Sejm uchwalił projekt nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w tej sprawie, którego autorem jest rząd. Przepisy mają zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 r., a nie po 12 miesiącach, jak pierwotnie przewidywał projekt. Szacuje się, że w latach 2020–2023 aż 42 proc. rozwodów dotyczyło małżeństw bez dzieci.

Zgodna decyzja małżonków

Nowe przepisy wprowadzają tzw. rozwód niesporny. Będą mogli z niego skorzystać małżonkowie, którzy zgadzają się na zakończenie małżeństwa, mają co najmniej roczny staż małżeński oraz nie mają wspólnych małoletnich ani nienarodzonych dzieci.

Ponadto pożycie małżeńskie powinno ulec całkowitemu i trwałemu rozkładowi. Nie może też toczyć się między małżonkami żadna inna sprawa o rozwód, separację ani unieważnienie małżeństwa. Z tej formy rozwodu mogą skorzystać tylko osoby będące obywatelami Polski albo, jeśli mają różne obywatelstwa, mieszkające w Polsce.

Procedura rozwodowa będzie dwuetapowa. Na pierwszym etapie małżonkowie będą musieli razem udać się do dowolnego urzędu stanu cywilnego i złożyć pisemne zapewnienia przed jego kierownikiem, że spełniają warunki rozwodu pozasądowego. Takie zapewnienia będą ważne przez sześć miesięcy.

W drugim etapie, po upływie co najmniej miesiąca od złożenia zapewnień, małżonkowie ponownie wspólnie powinni odwiedzić wybrany urząd (niekoniecznie ten sam) i złożyć przed kierownikiem zgodne oświadczenia woli o rozwiązaniu małżeństwa.

Rozwód staje się ważny w momencie złożenia tych zgodnych oświadczeń i dopisania przez kierownika urzędu tzw. wzmianki dodatkowej o rozwiązaniu małżeństwa do aktu małżeństwa oraz dokonania odpowiednich wpisów w rejestrze stanu cywilnego.

W razie braków formalnych kierownik USC może odmówić udzielenia rozwodu. Przepisy dają mu też prawo weryfikacji, czy warunki rozwodu pozasądowego są spełnione. Jeśli zauważy coś niepokojącego, np. że jedno z małżonków działa pod presją, groźbą albo nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji, może odmówić przeprowadzenia takiego rozwodu.

Koszt rozwodu w urzędzie stanu cywilnego ma być taki sam jak w sądzie, tj. 600 zł.

Odciążenie sądów

Projekt nie likwiduje rozwodów sądowych. Małżonkowie zawsze będą mieli prawo wybrać tradycyjny rozwód w sądzie. Natomiast unieważnienie rozwodu pozasądowego będzie już wymagało postępowania sądowego.

- Proponowane zmiany mają odciążyć sądy i dzięki temu przyspieszyć sprawy rozwodowe, zwłaszcza te bardziej skomplikowane. Chodzi przede wszystkim o sprawy, w których sąd musi dokładnie przyjrzeć się sytuacji małoletnich dzieci i zadbać o ich dobro, tak jak wymagają tego przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – tłumaczyła w Sejmie Agnieszka Hanajczyk, poseł sprawozdawca tego projektu.

Posłanka zapewniała, że zmiany, wbrew obawom niektórych polityków, nie naruszają konstytucyjnych zasad ochrony małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa. - W praktyce chodzi o wprowadzenie dodatkowej możliwości dla małżonków: alternatywy wobec postępowania sądowego – mówiła.

Małżeństwo to nie zwykła umowa

Pracom nad przepisami o rozwodach pozasądowych towarzyszą duże emocje, i to nie tylko ze strony posłów opozycji, ale też polityków koalicyjnych o konserwatywnych poglądach.

Barbara Bartuś, posłanka PiS, przekonywała podczas debaty w Sejmie, że małżeństwo i rodzina nie są zwykłą umową cywilnoprawną. To fundament ładu społecznego, podstawowa jednostka wspólnoty, na której opiera się trwałość społeczeństwa i przyszłość państwa.

- Rozwód w polskim systemie prawnym nie jest formalnością. Rolą sądu jest nie tylko stwierdzenie rozkładu pożycia, ale także ochrona dobra małżeństwa, dobra dzieci oraz zagwarantowanie, że decyzja o rozwiązaniu małżeństwa jest rzeczywiście ostateczna i wolna od nacisków. W projekcie rządowym rezygnuje się z tej funkcji państwa, sprowadzając rozwiązanie małżeństwa do czynności administracyjnej. To nie tylko zmiana proceduralna, lecz także zmiana filozofii prawa rodzinnego – mówiła posłanka opozycji.

- Środowisko, z którego się wywodzę, chciało, aby w konstytucji z 1997 r. znalazł się artykuł o małżeństwie i ochronie rodziny. Te zapisy są w konstytucji i ten projekt ich w żaden sposób nie narusza – wyjaśniał z kolei Mirosław Adam Orliński, poseł z Klubu Parlamentarnego PSL – Trzecia Droga.

Zapewniał, że jest to naprawdę szybszy, pozasądowy sposób rozwiązania małżeństwa. Nie uderza w samą instytucję małżeństwa ani w zapisy konstytucji. To po prostu uproszczenie procedury, które wychodzi naprzeciw rzeczywistości – wiadomo, ile trzeba czekać na sprawy i wyroki w sądach.

- Przy spełnieniu określonych przesłanek rozwód będzie możliwy szybciej, sprawniej i z korzyścią dla osób, które nie chcą już pozostawać w małżeństwie. W pełni popieram ten projekt – podkreślał Mirosław Adam Orliński.

Oprócz kierowników USC rozwodów mają udzielać także notariusze. Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad projektem w tej sprawie.

Zwolennikiem rozwodów w urzędach nie jest Karol Nawrocki, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że projektu nie podpisze. Rozwody pozasądowe funkcjonują już dziś w Estonii, we Francji, na Łotwie, w Hiszpanii, w Portugalii, w Rumunii, w Słowenii, we Włoszech czy w Norwegii.

Projektem zajmie się teraz Senat.

Etap legislacyjny

Ustawa przegłosowana przez Sejm, czeka na akceptację Senatu

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.