Autopromocja

Jest porozumienie w sprawie dyrektywy dotyczącej praw autorskich

prawo
Propozycje wzbudzają jednak kontrowersje. Przeciwnicy tych regulacji określają je mianem "ACTA2". Szczególne zastrzeżenia budziły dwa artykuły projektu. ShutterStock
13 lutego 2019

Kraje członkowskie, Parlament Europejski i Komisja Europejska porozumiały się w środę wieczorem w Strasburgu w sprawie kontrowersyjnych regulacji dotyczących prawa autorskiego.

Negocjacje trwały ponad 7 godzin. Porozumienie ma charakter wstępny. To oznacza, że musi być jeszcze zaakceptowanie przez kraje członkowskie w ramach Rady UE i Parlament Europejski w głosowaniu na sesji plenarnej, aby mogło stać się unijnym prawem.

Propozycje regulacji od miesięcy wzbudzają kontrowersje. Ich zwolennicy wskazują, że pozwolą one chronić interesy twórców w relacji z internetowymi gigantami, jak Google czy Facebook. W takim duchu wypowiedział się w środę wieczorem szef PE Antonio Tajani.

"Osiągnięte porozumienie w sprawie dyrektywy dotyczącej praw autorskich chroni europejską kreatywność. Muzycy, aktorzy, pisarze, dziennikarze, sektor audiowizualny będą mieli prawo do godziwego wynagrodzenia także od internetowych gigantów" - napisał na Twitterze przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Przeciwnicy tych regulacji wskazują jednak na wątpliwości dotyczące tego, czy przepisy nie będą ograniczały wolności słowa w internecie. Ostrzegają przed cenzurą w sieci. Część z nich określa propozycje mianem "ACTA2". Chodzi m.in. o kwestie filtrowania treści.

"Razem możemy powstrzymać te regulacje" - napisała w środę wieczorem na swoim blogu europosłanka Julia Reda (Zieloni), która jest znana z działań przeciwko zapisom regulacji. Jak wskazała, żeby zawarty w środę kompromis stał się prawem, musi zostać jeszcze zaakceptowany przez kraje członkowskie i PE, a w przypadku europarlamentu nie jest to takie pewne.

"751 posłów do PE, bezpośrednio wybranych by reprezentować obywateli, będzie musiało zagłosować. Odbędzie się to między 25 a 28 marca, 4 kwietnia lub między 15 a 18 kwietnia" - wskazała dodając, że europosłowie mogą usunąć w tym głosowaniu szkodliwe, jej zdaniem, zapisy propozycji.

Kraje członkowskie mandat do negocjacji z PE przyjęły w ubiegły piątek. Wtedy to 8 krajów - Polska, Włochy i Holandia, Szwecja, Finlandia, Luksemburg, Malta i Słowacja - opowiedziało się przeciwko propozycji kontrowersyjnych regulacji. Było to jednak i ciągle jest za mało, by zablokować propozycje na poziomie Rady UE. Pokazuje jednak, jak wielkie podziały wśród państw członkowskich budzą proponowane regulacje.

Nowa dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Zaproponowane przepisy przewidują, że giganci internetowi, np. platformy takie jak Facebook, będą musiały płacić, jeśli korzystają z pracy artystów i dziennikarzy.

Chodzi zwłaszcza o muzyków, wykonawców, a także dziennikarzy, którzy mają otrzymywać wynagrodzenie za swoją pracę, gdy inni korzystają z niej za pośrednictwem takich platform jak YouTube lub Facebook oraz agregatorów wiadomości, takich jak Google News.

Szczególne zastrzeżenia budzą dwa artykuły projektu. Chodzi o art. 13, który wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich, oraz art. 11, dotyczący tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych.

O ile nowe regulacje prawdopodobnie przyniosą zyski wydawcom, nadawcom i artystom z platform internetowych, mogą obciążyć małe start-upy dodatkowymi kosztami, ponieważ będą one musiały ponosić dodatkowe koszty filtrowania treści.

Z propozycji zadowolona jest Komisja Europejska. "Europejczycy wreszcie będą mieli nowoczesne zasady dotyczące praw autorskich dostosowane do wieku cyfrowego, przynosząc realne korzyści wszystkim: gwarancje praw użytkowników, sprawiedliwe wynagrodzenie dla twórców, przejrzystość zasad dla platform" - napisał na Twitterze wiceszef KE Andrus Ansip.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.