Autopromocja

Młodsi emeryci nadwyrężają budżet państwa. Czy stać nas na obniżenie wieku emerytalnego?

emeryt, emerytura
Decyzja polityczna obniżająca wiek uprawniający do otrzymania emerytury zapadła. ShutterStock
20 lipca 2016

Reforma PO podnosząca wiek emerytalny przechodzi do historii. Od przyszłego roku świadczenie znów należeć się będzie 60-letnim kobietom i 65-letnim mężczyznom.

Decyzja polityczna obniżająca wiek uprawniający do otrzymania emerytury zapadła. Rząd rekomenduje, by zaczęła obowiązywać najwcześniej od 1 października 2017 r. – ZUS musi mieć czas, by się przygotować organizacyjnie do tej zmiany - mówi DGP szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk. Ale równie ważne są powody ekonomiczne. Jak wyliczył resort finansów w aktualizacji Programu Konwergencji, obniżenie wieku emerytalnego od 1 stycznia w samym 2017 r. kosztowałoby 8,6 mld zł.

Kwota jest tak wysoka, bo choć od października br. wiek emerytalny będzie przez kilka miesięcy wynosił 61 lat dla kobiet i 66 lat dla mężczyzn, to w momencie wprowadzenia nowych rozwiązań prawa do świadczeń nabędzie dodatkowy – rok młodszy – rocznik ubezpieczonych (60-latki i 65-latkowie). Jak wynika z wyliczeń ZUS, będzie to ponad 320 tys. osób. Wprowadzenie tych rozwiązań w połowie roku oznaczałoby już, że koszty dla finansów publicznych spadną o połowę – do nieco ponad 4 mld zł w przyszłym roku. Przy starcie wyznaczonym na październik będą to już tylko 2 mld zł. Politycy PiS chcą dotrzymać obietnic z kampanii wyborczej, ale w sposób, który nie zrujnuje przyszłorocznych finansów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.