Rząd nie ma pomysłu na reformę opieki zdrowotnej

15 marca 2008

Z wypowiedzi minister zdrowia Ewy Kopacz i premiera Donalda Tuska wynika, że system opieki zdrowotnej można zbudować z dowolnych i niezależnych od siebie elementów. Tymczasem akurat jest odwrotnie.

System opieki zdrowotnej jest spójną całością i przyjęcie jednego założenia powoduje konieczność przyjęcia także innych rozwiązań i na odwrót - jeśli rezygnuje się z jednego elementu, wprowadzanie innego nie ma sensu. Na przykład, dodatkowe, dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne. Minister zdrowia obiecuje, że przyniesie to od 7 do 20 mld zł przychodów rocznie. Broni się jednak bardzo przed zarzutami, że chce wprowadzić współpłacenie pacjentów za niektóre świadczenia zdrowotne. A przecież jedno bez drugiego istnieć nie może. Istnieje zatem nierozerwalna całość: dopłaty za leczenie z kieszeni pacjentów i dodatkowe dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne chroniące od tych dopłat.

Drugim przykładem może być funkcjonowanie szpitali w formie spółek prawa handlowego. Autorzy tego programu twierdzą, że taki szpital, który ma właściciela, konkuruje z innymi o pacjenta i podlega ryzyku bankructwa. Jest sprawniej zarządzany i funkcjonuje dużo efektywniej niż dzieje się to obecnie. Można jednak i trzeba się zastanowić, czy po to, aby szpital faktycznie stał się takim rynkowym przedsiębiorstwem, wystarczy zadeklarować to w ustawie. Moim zdaniem to za mało. Trzeba przede wszystkim dopasować do tego inne elementy systemu, które zmuszą szpitale do takich rynkowych zachowań i umożliwią im takie zachowania. Dzisiaj bowiem jest to niemożliwe. Decydują o tym trzy przeszkody.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.