Autopromocja

Skrzydłowska-Kalukin: Kariera nie zależy od parytetu. Dom buduje się od dołu, a nie od góry

2 lutego 2012

Co się zmieni w życiu pani wiceprezes zarządu, która zdobyła swoje stanowisko siłą parytetu? Czy rząd wprowadzi jej parytet także w domu i każe mężowi pani wiceprezes wziąć na siebie co najmniej 30 proc. wizyt lekarskich ich dziecka?

 A gdy pani wiceprezes urodzi drugie dziecko, czy rząd zaparytetuje, ile procent popołudniowych spotkań zarządu może ominąć pani prezes, bo karmi? Czy parytety zmienią coś w głowach kierowników, którzy proponują matkom małych dzieci mniej absorbujące, a więc mniej odpowiedzialne zajęcia, bo przy dzieciach nie podołają obowiązkom? Raczej nie. Utrwalą natomiast przekonanie, że kobieta na odpowiedzialnym stanowisku to obciążenie, coś tak nienaturalnego, że trzeba narzucać to siłą nakazu.

Parytet to kolejne rozwiązanie, które ma spełnić szczytne postulaty równouprawnienia, ale może pogłębić różnice. Wspomnijmy ideę płacy za pracę w domu, czyli pomysł, by pranie i gotowanie były zajęciami wycenianymi, jak zarządzanie firmą, bo to równie odpowiedzialna praca. Dla mnie to pomysł antyfeministyczny, bo zakłada, że zajęcia domowe należą do kobiet. Wręcz sankcjonuje prawnie fakt, że mężczyzna siedzi na kanapie, gdy kobieta myje podłogę.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.