Zgodnie z zapowiedzią DGP resort zaproponował, aby wynagrodzenie minimalne profesora, od którego zależą też płace innych pracowników uczelni, wzrosło z 9370 zł do 9650 zł (pisaliśmy o tym: „Rząd zagłodzi naukowców”, DGP 235/2025). Tak wynika z projektu rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego, który trafił do konsultacji.

Oznacza to, że pensje w publicznych szkołach wyższych nie będą niższe niż:

9650 zł brutto dla profesorów,

▪ 8009,50 zł brutto dla profesorów uczelni,

▪ 7044,50 zł brutto dla adiunktów,

▪ 4825 zł brutto dla asystentów.

Wynika z tego, że osoby, które dopiero zaczynają karierę naukową, będą miały zagwarantowane zaledwie 19 zł więcej, niż wynosi najniższa krajowa (4806 zł).

Na podwyżce minimalnej stawki profesora skorzystają również doktoranci. Stypendium doktoranta przed oceną śródokresową wzrośnie do 3570,50 zł, a po jej przeprowadzeniu do 5500,50 zł.

Propozycja uwzględnia możliwości finansowe budżetu na 2026 r. przeznaczonego na szkolnictwo wyższe i naukę” – uzasadnia propozycję resort. Podkreśla, że projektowane rozporządzenie określa wyłącznie minimalną miesięczną wysokość wynagrodzenia zasadniczego profesora. „Faktyczną wysokość pensji i świadczeń kształtują uczelnie publiczne indywidualnie w odniesieniu do każdego pracownika, z uwzględnieniem posiadanych zasobów finansowych” – dodaje MNiSW.

Związkowcy są zawiedzeni tą propozycją resortu.

– Uważamy, że 3-proc. podwyżki to powolne głodzenie środowiska akademickiego i nauki polskiej. Domagamy się powiązania pensji na uczelniach z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Wzrost wynagrodzeń w tym sektorze powinien zostać uniezależniony od decyzji politycznych – komentuje Janusz Szczerba, prezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Rozporządzenie ma wejść w życie z mocą od 1 stycznia 2026 r. ©℗