O 19 zł więcej, niż wynosi najniższa krajowa, będą mieli zagwarantowane naukowcy, którzy zaczynają karierę w publicznym szkolnictwie wyższym. Płaca minimalna asystentów wzrośnie w przyszłym roku zaledwie do 4825 zł (minimalna krajowa w 2026 r. wyniesie 4806 zł). Nieco więcej trafi do kieszeni adiunktów czy profesorów uczelni, nadal jednak są to kwoty poniżej przeciętnej płacy (patrz: infografika). Tak wynika z projektu nowelizacji rozporządzenia w sprawie wysokości minimalnego miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego dla profesora w uczelni publicznej, nad którym pracuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
„Propozycja uwzględnia możliwości finansowe w ramach planowanego na 2026 r. budżetu przeznaczonego na szkolnictwo wyższe i naukę” – tłumaczy resort w odpowiedzi dla DGP. Zwraca przy tym uwagę, że uczelnie mogą zaoferować swoim pracownikom więcej, niż wynika z rozporządzenia, jeżeli mają na to pieniądze.
Inwestycja, nie koszt
– Propozycja resortu to skandal – mówi wprost Janusz Szczerba, przewodniczący Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Państwo polskie głodzi naukę i szkolnictwo wyższe – dodaje.
W podobnym tonie wypowiadają się rektorzy.
– Zdajemy sobie sprawę z trudnej sytuacji budżetowej, ale musimy pamiętać, że nakłady na sektor akademicki są inwestycją, która opłaca się i gospodarce, i społeczeństwu – wskazuje prof. Bogumiła Kaniewska, przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.
Z raportu polskich uczelni ekonomicznych wynika, że silna uczelnia przyspiesza rozwój miast nawet o 30 proc., a regiony akademickie przyciągają inwestorów i generują wyższy wzrost gospodarczy. Ponadto 1 zł zainwestowany w naukę daje zwrot 7–13 zł w PKB.
Rektorzy podkreślają, że jedną z naszych głównych przewag konkurencyjnych są ludzie, w tym kadra akademicka.
– Zatrzymanie talentów w naszym kraju nie będzie możliwe bez zapewnienia im dobrych warunków do pracy i awansu. Poziom wynagrodzeń na publicznych uczelniach znacząco odbiega od wartości typowych dla sektora prywatnego – zaznacza prof. Kaniewska.
Cóż szkodzi obiecać. Wynagrodzenia miały być wyższe
Środowisko akademickie jest rozczarowane podejściem obecnego rządu do finansowania nauki. Zwłaszcza że jeszcze na początku kadencji przedstawiciele MNiSW deklarowali wzrost nakładów na ten sektor (patrz: m.in. wywiad dla DGP: „Czas wreszcie skończyć z głodzeniem nauki”, nr 33/2024).
Eksperci zwracają uwagę, że niskie wynagrodzenia w sektorze szkolnictwa wyższego to nie tylko problem osób, które zaczynają pracę na uczelniach, ale też kadry profesorskiej. Zgodnie z art. 137 ust. 2 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz.U. 2024 r. poz. 1571 ze zm.) „minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego i nauki określi, w drodze rozporządzenia, wysokość wynagrodzenia profesora, mając na uwadze adekwatność wynagrodzenia do kwalifikacji niezbędnych do zatrudnienia na tym stanowisku”.
– Ten artykuł ustawy właściwie może posłużyć za cały komentarz. Czyli 9650 zł to jest wynagrodzenie dostosowane do kwalifikacji niezbędnych do zajmowania stanowiska profesora (zgodnie z ustawą do tego potrzebne są m.in. wybitne osiągnięcia krajowe lub międzynarodowe) – komentuje dr hab. Piotr Stec z Uniwersytetu Opolskiego. Dla porównania: wynagrodzenie starszego asystenta sądowego to 8–9 tys. zł, czyli na końcu kariery profesor może dostać tyle, ile asystent sędziego. – Wiem, że asystenci są ważną częścią administracji sądowej i powinni dobrze zarabiać, ale jednak od profesora wymaga się przy podobnym wynagrodzeniu ciut więcej. W zasadzie w tej chwili można powiedzieć komuś, kto myśli o pracy na uczelni, tylko tyle, że po ponad 20 latach będzie zarabiał trochę ponad średnią krajową, a pewnie znacznie mniej niż jego koleżanki i koledzy, którzy wybrali inne ścieżki kariery – dodaje Stec.
Skąd wziąć pieniądze dla uczelni?
Rada Szkolnictwa Wyższego i Nauki ZNP ma pomysł, skąd wziąć pieniądze dla uczelni. Proponuje przesunąć 5 proc. budżetu obrony narodowej do szkolnictwa wyższego i nauki.
– Zestawienie kwoty 10 mld zł dla naszego sektora z planowanymi na 2026 r. wydatkami na obronność, sięgającymi 200 mld zł, podważa argument ministra finansów, że nie stać państwa polskiego na zainwestowanie w naukę i szkolnictwo wyższe. Koszt inwestycji w rozwój innowacyjny i społeczny Polski to zaledwie 5 proc. całości budżetu obronnego. Innymi słowy, na każde 100 zł wydawane na obronność, inwestycja w naukę i szkolnictwo wyższe dotyczy przesunięcia zaledwie 5 zł na innowację i edukację przyszłych pokoleń. Tymczasem obronność to nie tylko czołgi, ale też wiedza i rozwój nowych technologii, a to domena uczelni – podsumowuje Janusz Szczerba.
Związkowcy ostrzegają, że jeżeli rząd nadal będzie oszczędzał na szkolnictwie wyższym, skończy się to ogólnopolskim protestem. ©℗
Stanowisko MNiSW dla DGP
Mając na uwadze adekwatność wynagrodzenia profesora do wymagań kwalifikacyjnych stawianych osobom zatrudnianym na tym stanowisku, minister nowelizacją rozporządzenia określającego minimalne wynagrodzenie profesora w uczelni publicznej od dnia 1 stycznia 2024 r. podniósł wysokość wynagrodzenia profesora z obowiązującej od 2023 r. kwoty 7 210 zł do 9 370 zł, co oznaczało wzrost o ok. 30 proc.
Obecnie proponowana zmiana wysokości minimalnego miesięcznego wynagrodzenia obowiązującego od dn. 1 stycznia 2026 r. zakłada wzrost z 9 370 zł do 9 650 zł, co stanowi wzrost o 280 zł, tj. o ok. 3 proc. w stosunku do obecnie obowiązującej wysokości tego wynagrodzenia. Projekt rozporządzenia znajduje się obecnie na etapie prac wewnętrznych w MNiSW. Propozycja uwzględnia możliwości finansowe w ramach planowanego na 2026 r. budżetu przeznaczonego na szkolnictwo wyższe i naukę.
Należy przy tym podkreślić, że projektowane rozporządzenie określa wyłącznie minimalną miesięczną wysokość wynagrodzenia zasadniczego profesora. Faktyczną wysokość miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego oraz innych składników wynagrodzenia, kształtują uczelnie publiczne indywidualnie w odniesieniu do każdego pracownika, z uwzględnieniem posiadanych zasobów finansowych.
Jednocześnie należy wskazać, że wraz ze wzrostem wynagrodzenia profesora wzrosną również wynagrodzenia i świadczenia, których wysokość jest relacjonowana do wysokości wynagrodzenia profesora, przysługujące innym osobom w systemie szkolnictwa wyższego i nauki.
Piotr Pokorny, prezes zarządu Instytutu Rozwoju Szkolnictwa Wyższego
Grozi nam zapaść
Proponowane podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli akademickich to sygnał rozczarowujący i całkowicie niewystarczający. Pokazują, że państwo wciąż nie traktuje szkolnictwa wyższego jako obszaru wymagającego realnych, systemowych inwestycji. Jesteśmy politycznie drugorzędnym sektorem. Sytuacja asystentów z pensją bliską minimalnej krajowej jest szczególnie rażąca i jeszcze bardziej zniechęca do podejmowania kariery naukowej. Konsekwencje będą jednoznaczne – uczelnie będą szybciej tracić młode kadry. Utalentowani absolwenci wybiorą inne sektory, bo trudno oczekiwać, żeby rozpoczęli karierę na warunkach, które nie pozwalają się utrzymać. Satysfakcją z badań trudno zapłacić rachunki. W czerwcu 2026 r. w pełni wchodzi w życie dyrektywa unijna w zakresie równości wynagrodzeń. Liczę, że dostosowując się do niej, uczelnie wykonają pracę z odpowiednim wartościowaniem stanowisk. To pozwoli dopasować podwyżki wynagrodzeń w strukturze płac i choć częściowo wyrównać nierówności. Bez zdecydowanego zwiększenia nakładów grozi nam trwałe osłabienie potencjału akademickiego państwa, a za tym dalsze konsekwencje społeczne i gospodarcze.
Podstawa prawna
Etap legislacyjny
Projekt wpisany do wykazu prac legislacyjnych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego