Dziś pierwsza część cyklu „Perły Samorządu 2021. Liderzy dobrych praktyk”. Będziemy w nim prezentować rozwiązania, które wymyśliły i zrealizowały gminy wyróżnione w dziewiątej edycji rankingu DGP. Zaczynamy od kategorii „Zdrowie i opieka”, w której szukaliśmy najciekawszych inicjatyw na rzecz społeczności lokalnej związanych z przeciwdziałaniem rozprzestrzeniania się epidemii COVID-19 lub zwalczaniem jej skutków. Nie było to łatwe, bo w tej dziedzinie prawie każdy samorząd miał się czym pochwalić.
Bieliny to gmina rolnicza, specjalizująca się w uprawie truskawek. Co roku na czas zbiorów przyjeżdża do niej w celach zarobkowych 1,5‒2 tys. pracowników ze Wschodu. Wybuch epidemii nie tylko utrudnił przekraczanie granicy, lecz także wpłynął na koszty ich zatrudniania przez rolników. Zgodnie z przepisami pracownicy tymczasowi spoza Polski musieli bowiem przejść obowiązkowo 14-dniową kwarantannę, a nie wcześniej niż 7 dni od przyjazdu wykonać test na obecność COVID-19.
Reklama
– O ile kwarantanna nie stanowiła większego kłopotu, bo mogła się odbywać w miejscu zatrudnienia i nie kolidowała ze zbiorem truskawek, to już zrobienie testów stanowiło wyzwanie dla rolników zatrudniających pracowników ze Wschodu. Nie tylko organizacyjne, ale też kosztowe, bo cena jednego badania wynosiła ok. 500 zł – tłumaczy Jadwiga Wójcik, sekretarz gminy Bieliny. Dodaje, że niektóre gospodarstwa zatrudniają w sezonie od kilku do nawet 20 osób dodatkowo, dlatego sfinansowanie testów dla takiej grupy oznaczało poważny wydatek i wpływało na opłacalność zbiorów. Do tego dochodził problem z dowiezieniem pracowników na testy do oddalonych o ponad 20 km Kielc. – Trzeba było opracować rozwiązania, które pomogłyby lokalnym producentom rolnym. Szczególnie że wielu nie miało oszczędności na sfinansowanie nowych obowiązków. Stanęli tym samym przed dylematem, co stanie się z ich zbiorami – tłumaczy Jadwiga Wójcik.

Reklama
Odpowiedź na zapotrzebowanie
W związku z tym samorząd postanowił zorganizować punkt do testowania na swoim terenie i porozumiał się w tej sprawie z sanepidem. – Okazało się, że nie ma żadnych przeciwwskazań do zrobienia u nas mobilnej placówki. Warunek był tylko jeden – mieliśmy wskazać działkę na otwartej przestrzeni, na której mógłby zostać utworzony. Musiała być odpowiednio duża, by pomieścić namiot, parking dla zmotoryzowanych, a pracownicy czekający na test mogli zachować wymagany dystans społeczny. Dysponowaliśmy takim miejscem tuż przy naszym urzędzie – tłumaczy Jadwiga Wójcik, podkreślając, że inicjatywa wymagała jedynie zaangażowania się pracowników urzędu w rozmowy z sanepidem. – Nie wiązały się z nią żadne koszty, bo za wynajem działki nie musieliśmy płacić. Namiot i całe wyposażenie dostarczyli żołnierze 10. Świętokrzyskiej Brygady WOT, którzy zostali oddelegowani do współpracy z sanepidem i prowadzenia mobilnego punktu poboru wymazów. Działanie tego rodzaju można więc uznać za element zarządzania kryzysowego, za które odpowiada wójt – wyjaśnia Jadwiga Wójcik.
Na tym jednak nie koniec. Pozostała jeszcze kwestia opłat za testy. Tu, jak wyjaśniają urzędnicy gminy, z pomocą przyszła Krajowa Izba Rolnicza, która zaapelowała do resortu rolnictwa o pokrycie kosztów ze środków publicznych, jako że pracownicy sezonowi na czas zbiorów zostają objęci ubezpieczeniem KRUS. – Udało się. Z darmowych testów dla pracowników mogli jednak skorzystać tylko ci rolnicy, którzy spełnili wszystkie wymogi formalne. A to oznaczało odbiór pracowników ze Wschodu tuż po przekroczeniu przez nich granicy, przewiezienie ich do miejsca zatrudnienia, zgłoszenie do urzędu pracy i ubezpieczenia KRUS. Konieczne było też zawiadomienie sanepidu – wymienia Jadwiga Wójcik. Dodaje, że dzięki mobilnemu punktowi testowania pracownicy sezonowi mieli możliwość w bardzo krótkim czasie przeprowadzić testy i wykluczyć ewentualne zakażenie. A to wpływało też na poziom bezpieczeństwa wszystkich mieszkańców.
Działania na rzecz niepełnosprawnych
Mobilny punkt testowania to niejedyna inicjatywa, na którą zdecydował się samorząd dla swoich mieszkańców. Wcześniej gmina wprowadziła bezpłatny transport do urzędu, szpitali, klinik i ośrodków rehabilitacyjnych na terenie całego kraju, który w czasie pandemii umożliwiał też dowóz do punktów szczepień. Korzystają z niego osoby chore, starsze i niepełnosprawne oraz towarzyszący im opiekunowie. Transport odbywa się odpowiednio przystosowanym autem. – Można powiedzieć, że program zadebiutował ponad 10 lat temu, gdy w ramach Poakcesyjnego Programu Wsparcia Obszarów Wiejskich – Programu Integracji Społecznej zaproponowaliśmy rozwiązanie pod hasłem „Taxi dla seniora” – opowiada Jadwiga Wójcik. Ze środków PFRON i z 20-proc. wkładem własnym gmina kupiła wówczas specjalistyczny samochód. Program się rozrósł i dziś mieszkańcy Bielin mogą, w razie potrzeby, zostać dowiezieni na terapię czy leczenie do placówek w całej Polsce, nie tylko do tych z pobliskich Kielc. Dowóz musi być uzasadniony, dlatego gmina kontaktuje się z gminnym ośrodkiem pomocy społecznej, pod którego opieką są zazwyczaj osoby potrzebujące transportu. Ostatnio samochodem są także dowożeni starsi czy niepełnosprawni na szczepienie przeciw COVID-19, za co samorząd otrzymuje refundację od wojewody. Roczny koszt dla gminy z tytułu usługi transportu to kilka tysięcy złotych za samochód. W gminie dziś do tego celu są wykorzystywane dwa pojazdy. Również ten zakupiony na cele urzędu w ramach projektu organizowanego przez Związek Gmin Świętokrzyskich.
‒ Tylko poza Kielce w 2020 r. wykonaliśmy 22 przewozy. Z tego tytułu ponieśliśmy koszt 5 tys. zł. W tym roku takich kursów było już osiem, co kosztowało gminę ok. 2 tys. zł – tłumaczy Jadwiga Wójcik. I dodaje, że do tego dochodzą jeszcze przejazdy w ramach regionu, czyli do Kielc, których jest dwa razy więcej. Te są jednak inaczej rozliczane, bo przy ich okazji są załatwiane też sprawy służbowe.
Obecnie gmina przygotowuje się do wymiany samochodu i ma nadzieje, że środki na ten cel również uzyska z PFRON.