Cały czas zaliczamy mobilną telefonię do nowych technologii. Mało kto pamięta, że popularnej komórce stuknęło niedawno 40 lat.
Kosmita nagle pojawił się w samym centrum Manhattanu, gdzieś w połowie Szóstej Alei, o krok od najsłynniejszych galerii handlowych świata. W ręce trzymał wielkie, ciężkie białe urządzenie o długości ponad 25 cm, zwieńczone sporą czarną i grubą antenką. Wcisnął kilka przycisków umieszczonych na cegle i przekrzykując uliczny hałas, powiedział do niej: „Joel? Tu Marty. Dzwonię do ciebie z telefonu komórkowego. Prawdziwego przenośnego telefonu komórkowego!”. Wychwalając nowoczesne technologie i wynalazki XXI wieku, ciągle potrafimy zaliczyć do nich komórki. Tymczasem kilka tygodni temu stuknęła im czterdziestka. Co więcej, żadna moda, żadna choroba, żaden inny wynalazek nie rozprzestrzenił się tak szybko: dziś posiada je już ponad 6 mld osób. Oznacza to, że 87 proc. ludzkości jest nosicielami – przenośnych aparatów telefonicznych. Niektórzy nawet kilku naraz.
Martin Cooper, kosmita z Manhattanu, na początku lat 70. był jednym z inżynierów Motoroli (potem został jednym z jej wiceprezesów). Dla niego krótka rozmowa przeprowadzona na Szóstej Alei była bardziej osobistym triumfem w technologicznym wyścigu z szefem laboratoriów Bella, Joelem Engelem. – Naszym celem było zwycięstwo w tej walce. I wygraliśmy ją z korzyścią dla wszystkich konsumentów – wspominał po latach. Ale jak przyznaje, jednocześnie chodziło o coś więcej: o misję. – Myślę, że technologie bezprzewodowe mają szansę rozwiązać całą masę naszych problemów. Ba, wierzę, że poradzą sobie nawet z biedą na świecie – zapewniał.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.