Sądy, prokuratura i prawnicy krytykują projekt nowelizacji prawa upadłościowego, którego celem jest reforma upadłości konsumenckiej i odciążenie sądów. Zdaniem części sądów proponowane zmiany nie „odkorkują” faktycznie sądów, a mogą nawet zwiększyć ich obciążenie. Duże emocje budzi też propozycja dotycząca wynagrodzenia syndyka.

Zbyt sztywny plan spłaty

Chodzi o projekt nowelizujący trzy ustawy: prawo upadłościowe, prawo restrukturyzacyjne oraz ustawę o Krajowym Rejestrze Sądowym. Jego autorem jest Ministerstwo Sprawiedliwości. Właśnie zakończyły się konsultacje publiczne projektu, w trakcie których padło wiele krytycznych uwag.

Główna zmiana dotyczy planu spłaty długów. Długi objęte planami spłaty będą umarzane trzy miesiące po zakończeniu okresu, na który ustalono plan. Po tym czasie wygasną automatycznie z mocy prawa. Wierzyciele będą mieli trzy miesiące na reakcję. Jeśli zauważą, że dłużnik czegoś nie spłacił, mogą zgłosić wniosek o zmianę lub uchylenie planu. Jeśli nic nie zrobią, długi wygasną.

W opinii części sądów apelacyjnych oraz Prokuratury Krajowej proponowane rozwiązanie nie jest precyzyjne, a także nie w każdym wypadku korzystne dla upadającego.

- Projektowana regulacja stoi w sprzeczności zarówno z interesami upadłego, jak i wierzycieli. Nie uwzględnia szeregu okoliczności, które mogą wpłynąć na potencjalną konieczność szybszej spłaty planu przez upadłego – zwraca uwagę w swojej opinii Ewa Barnaszewska, wiceprezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

Według niej odgórne uniemożliwienie skrócenia okresu wykonywania planu spłat oraz wcześniejszego stwierdzenia jego wykonania może prowadzić do pokrzywdzenia upadłego. Jako przykład podaje ponowne staranie się o wstąpienie w stosunek najmu lokalu komunalnego z gminą albo ubieganie się o gminne dofinansowanie na wymianę pieca. W obu przypadkach brak spłaty planu stanowi negatywną przesłankę i uniemożliwia uzyskanie wsparcia.

Z kolei Dariusz Korneluk, prokurator krajowy, wytyka projektowi brak precyzji, co może prowadzić do rozbieżności interpretacyjnych. Chodzi o użyte sformułowanie „z upływem trzeciego miesiąca od upływu okresu, na który został ustalony plan spłaty wierzycieli".

- Upływ okresu ma być liczony od upływu innego okresu, również nieoznaczonego precyzyjnie, co potęguje niedookreśloność kaskadowej konstrukcji kryterium czasowego, które powinno być maksymalnie precyzyjne – wyjaśnia prokurator.

Za wysokie wynagrodzenie syndyka ?

Projekt wprowadza również sztywne, ryczałtowe wynagrodzenie syndyka. Wyniesie ono jedno przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w trzecim kwartale roku poprzedniego, ogłoszonego przez prezesa Głównego Urzędu Statystycznego.

Według wyliczeń Sądu Apelacyjnego w Szczecinie wynagrodzenie syndyka wynosiłoby obecnie 10 887,24 zł (8 851,42 zł + 23 proc.). W opinii tego sądu kwota może być czasami zbyt duża.

- Większość postępowań upadłościowych konsumenckich dotyczy niewielkiego majątku. Wynagrodzenie syndyka przekraczające 10 tys. zł brutto stanowiłoby więc znaczący koszt – ostrzega Halina Zarzeczna, wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.

Przypomina, że koszty postępowania, w tym zaliczkowane przez Skarb Państwa, muszą zostać w całości spłacone przez upadłego w ramach planu spłaty (art. 491ze zn 15 ust. 2 prawa upadłościowego). Ustalenie wynagrodzenia syndyka powyżej 10 tys. zł może wśród upadłych budzić poczucie krzywdy, że syndyk się wzbogaca zamiast rozwiązać ich problemy finansowe.

- Kwota ryczałtowego wynagrodzenia powinna być znacznie niższa w przypadku, gdy chodzi o niewielki majątek. Tymczasem projekt przewiduje jedynie podwyższenie wynagrodzenia, a nie jego obniżenie, np. gdy żaden z wierzycieli nie zgłosił wierzytelności – wyjaśnia w swojej opinii sędzia.

Nie wszyscy tak uważają. Rada Legislacyjna przy Prezesie Rady Ministrów chwali propozycję dotyczącą ryczałtowego, sztywnego wynagrodzenia syndyka. Jej zdaniem takie rozwiązanie ograniczy istotnie pracę sądów, ponieważ nie będą musiały wydawać postanowień w celu wypłaty wynagrodzenia syndykowi.

To zły pomysł

Co ważne, projekt likwiduje możliwości wniesienia skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego w sprawach o ustalenie i zmianę planu spłaty wierzycieli. Rezygnację ze skargi krytykuje Prokuratura Krajowa i Krajowa Izba Radców Prawnych.

I jednych, i drugich nie przekonuje tłumaczenie resortu sprawiedliwości, że „postępowanie upadłościowe co do zasady ma charakter wykonawczy, a w postępowaniach wykonawczych (analogicznie w postępowaniu egzekucyjnym) nadzwyczajny środek zaskarżenia w postaci skargi kasacyjnej nie występuje", w związku z czym proponowane uchylenie podstawy do wniesienia takiej skargi zapewni „spójność systemową".

Prokuratura Krajowa powołuje się na doktrynę, zgodnie z którą, m.in. ze względu na wyjątkową doniosłość prawną i ekonomiczną oddłużenia przedsiębiorcy jednoosobowego – co w praktyce oznacza przeniesienie ciężaru finansowego na wierzycieli – ustawodawca przewiduje możliwość wniesienia skargi kasacyjnej od postanowienia sądu drugiej instancji ustalającego plan spłaty.

Prokurator krajowy przypomniał, że ustawa zasadnicza nakazuje wprowadzenie efektywnych mechanizmów ochrony własności, więc „odwoływanie się do względów związanych z zapewnieniem „spójności systemowej", nie pozwala zaproponowanej zmiany uznać jako uzasadnionej i zasługującej na akceptację”.

Natomiast KIRP uważa, że wyłączenie nadzwyczajnego środka zaskarżenia ogranicza możliwość korekty ewentualnych błędów orzeczniczych.

- Argumentacja projektodawcy o wykonawczym charakterze postępowania jest dyskusyjna, gdyż postanowienia o ustaleniu planu spłaty mają istotny wpływ na prawa majątkowe uczestników. Całkowite wyłączenie skargi kasacyjnej może prowadzić do sytuacji, w których błędne orzeczenia sądów drugiej instancji nie będą mogły być skorygowane, co może naruszać prawo do sądu i prawo do skutecznego środka zaskarżenia – uważają radcy prawni.

Brakuje regulacji

KIRP również zwraca uwagę, że projekt nie reguluje kilku istotnych sytuacji szczególnych. Nie wiadomo, co dzieje się, gdy dłużnik umiera przed umorzeniem zobowiązań, czy skutki umorzenia obejmują spadkobierców.

Brakuje też m.in. regulacji dotyczących ujawnienia majątku ukrytego po zakończeniu planu spłaty, ale przed umorzeniem. Nie wiadomo, czy wierzyciele mogą wówczas wnioskować o zmianę planu. Wreszcie projekt nie przewiduje mechanizmu wzruszenia skutków umorzenia w przypadku ujawnienia nieprawidłowości po umorzeniu.