Autopromocja

Wybór ministra zdrowia: Nowy wniosek o refundację albo śmierć pacjenta

leki
Walka o lek, który spowalnia rozwój tej rzadkiej choroby (w Polsce dotyka kilkudziesięciu osób), trwa od niemal siedmiu lat.ShutterStock
19 czerwca 2017

Od siedmiu lat resort zdrowia nie płaci za lek na chorobę Niemanna-Picka. Sugeruje jednak, by firma złożyła ponownie wniosek o refundację. Rodzice boją się, że do czasu rozstrzygnięcia sprawy ich chore dzieci umrą.

Walka o lek, który spowalnia rozwój tej rzadkiej choroby (w Polsce dotyka kilkudziesięciu osób), trwa od niemal siedmiu lat. Do 2010 r. preparat był finansowany przez NFZ u wybranych chorych (w ramach farmakoterapii niestandardowej). Później Ministerstwo Zdrowia obiecało, że leczenie będzie bezpłatne dla wszystkich. – W 2011 r. pojawiła się nawet oficjalna zapowiedź na stronie resortu o wprowadzeniu leczenia – mówi Jerzy Szydłowski ze Stowarzyszenia Chorych na Niemanna Picka. Na przeszkodzie stanęła ustawa refundacyjna, która w 2012 r. wprowadziła sztywny schemat wydawania zgody na finansowanie leków.

Agencja Oceny Technologii Medycznych odrzuciła wniosek firmy produkującej lek, argumentując, że preparat jest zbyt drogi w stosunku do oferowanej skuteczności.

Jeszcze w roku 2013 nad losem chorych pochylali się posłowie, również z – wówczas opozycyjnego – Prawa i Sprawiedliwości. „Osoby z chorobą rzadką nie mogą być wykluczone. Czy Ministerstwo Zdrowia nie popełnia w tej kwestii ciężkiego grzechu zaniechania, świadomie wykluczając ok. 30 dzieci z chorobą Niemana-Picka typ C z listy refundacyjnej, nie dając im żadnej szansy na dłuższe życie i zmniejszenie cierpienia, a nawet na zahamowanie choroby” – pisał Joachim Brudziński w emocjonalnej interpelacji do ministra zdrowia.

Kiedy jego partia doszła do władzy, pytanie zadane przez obecnego wicemarszałka Sejmu jest nadal aktualne. I odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia są takie same jak poprzedników. Obecny wiceminister Marek Tombarkiewicz zajmujący się polityką lekową przekonuje, że znana jest mu sytuacja chorych, ale jedyne, co może zaoferować resort , to leczenie wspomagające, polegające na walce z symptomami choroby związanymi z jej przebiegiem: od kardiologia po dietetyka.

Leku nie można refundować, bo już wcześniej zapadła odmowna decyzja. Ministerstwo zachęca do złożenia kolejnego wniosku o refundację, jednak nikt nie gwarantuje, że tym razem wynik postępowania okaże się korzystny dla chorych. Na razie jednak koncern takiego wniosku nie złożył. – Firmie nie opłaca się ponosić kolejnych kosztów, bo uważa, że i tak nie otrzyma pozytywnej odpowiedzi – wyjaśnia jeden z ekspertów. I dodaje, że dotąd niektórym pacjentom w ramach darowizny firma finansowała leczenie. Liczyła, że może zmienią się przepisy. Przestanie to jednak robić, bo jej się to nie opłaca.

Część chorujących musi szukać pomocy na własną rękę. – Przykro nam, bo to wstyd żebrać. Ale nie mamy wyjścia. Sytuacja nas do tego zmusiła – mówi Beata Kupiec, mama Ady i Sebastiana, która zbiera pieniądze na lek z 1 proc. Chorobę wykryto u jej dzieci kilka lat temu. Córka Adrianna do 12. roku życia biegała, była w normalnej szkole. Potem zaczęła tracić równowagę, pogarszały się jej zdolności intelektualne. Wtedy zaczęła się wędrówka po lekarzach. – Nikt nie mógł zdiagnozować, co się dzieje. Dopiero kiedy u syna nagle pojawiła się padaczka, lekarze w Centrum Zdrowia Dziecka pod Warszawą już po opisie pierwszych symptomów zdiagnozowali chorobę Niemanna-Picka. Ada ma to samo – mówi.

Sebastiana udało się wpisać do badania klinicznego nad nowym lekiem. Ada była „za stara”, bo skończyła 20 lat. Jedyną szansą dla niej – na spowolnienie choroby – jest lek, który nie jest refundowany. Kosztuje 25 tys. zł miesięcznie. – Dzięki zbiórkom kupiliśmy kilka opakowań, ale dajemy obniżoną dawkę: Ada powinna brać trzy tabletki dziennie, brała jedną, teraz już dwie. Ale lada moment leki się skończą – mówi Beata Kupiec. Pomocy szuka wszędzie. „Gdyby Ada umiała mówić, powiedziałaby, że prosi o pomoc. Niestety, nie zadzwoni, nie powie, a nawet nie napisze. Jest chora” – pisała w liście do premier Szydło. – Trudno żyć, wiedząc, że moje dzieci przestaną chodzić, przełykać, przestaną mówić, przestaną oddychać. I umrą, choć jest lek, który mógłby im pomóc – tłumaczy matka. Choroba Niemanna-Picka to schorzenie, które przeszkadza w prawidłowym transporcie cholesterolu między komórkami mózgu, powodując jego uszkodzenia.

Resort zapewnia, że w związku ze szczególnie trudną sytuacją pacjentów lada moment będzie gotowy projekt Narodowego Planu dla Chorób Rzadkich, który będzie wyznaczał kierunki rozwoju i zmiany organizacji opieki, aby jak najlepiej zaspokoić potrzeby chorujących. Położy nacisk na tworzenie sieci referencyjnych dla poszczególnych chorób lub grup chorób. – Jednym z głównych celów jest skrócenie czasu do postawienia diagnozy i rozpoczęcia leczenia – mówi Milena Kruszewska, rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia.

Problem polega na tym, że akurat na decyzję o dostępie dla polskich chorych do leku na Niemanna-Picka Narodowy Plan nie będzie miał wpływu. Jest on bowiem jedynie ogólną strategią działań. O refundacji leków na indywidualne leczenie choroby decyduje minister zdrowia. 

Spowolnić chorobę może lek, którego koszt to 25 tys. zł miesięcznie

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.