Życie powinno być najwyższą wartością. Gdy zderzamy się ze śmiercią dziecka, pojawia się pytanie: dlaczego? Chwilę później w komentarzach, wyjaśnieniach i analizach pada słowo „system”.
Dla rodzin, które zetknęły się z murem braku ludzkich odruchów u tych, którzy powinni wykazać się szczególną empatią, słowo całkowicie abstrakcyjne, obce i nic niemówiące. A przecież system to nikt inny, tylko my – pacjenci, lekarze, pielęgniarki. Ale to także NFZ i minister zdrowia. I ograniczenia przez nich narzucone. W obawie przed posądzeniem o ich łamanie lekarze limitują więc wypisywanie refundowanych recept, przestają wykonywać badania, w końcu – przyjmować chorych.
Nieżyciowe przepisy nie tłumaczą jednak braku szczególnej wrażliwości i powołania. Nie dziwią mnie więc inicjatywy wpisywania na czarne listy tych lekarzy, którzy leczyć nie umieją. W wydaniu lokalnym takie wykazy już funkcjonują. W internecie z łatwością można znaleźć dane medyków, chociażby z Krakowa czy Poznania, których pacjenci nie polecają. Podobny pomysł ma również Unia. Zgodnie z nim w krajach UE miałaby powstać ogólnoeuropejska lista lekarzy, którzy nie mogą udzielać świadczeń zdrowotnych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.