Coraz więcej szpitali zakłada przychodnie. Lekarze rodzinni protestują, bo boją się utraty pacjentów

Pacjentka
PacjentkaShutterStock
24 stycznia 2012

Już nie tylko szpitale w dużych miastach, takich jak Warszawa, Bydgoszcz czy Grudziądz, tworzą własne przychodnie. Poradnie podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) zaczęły powstawać również przy lecznicach powiatowych. Ich dyrektorzy tłumaczą, że nie chodzi o szybki zysk, ale o wymuszanie lepszego dostępu do opieki zdrowotnej wszędzie tam, gdzie są z tym problemy.

Przepisy mówią, że przychodnia lekarza rodzinnego powinna być otwarta w godzinach od 8 do 18. W praktyce bywa jednak różnie. W powiecie makowskim trzech lekarzy rodzinnych działa w lokalnym samorządzie, więc skutek jest taki, że w dni, gdy odbywają się posiedzenia rady powiatu, pacjenci nie mają po południu szans na lekarską poradę. Trafiają więc do szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR). W efekcie tamtejsi lekarze leczą banalne przeziębienia. Nie mogą odesłać chorego z gorączką bez badania, choć tę pracę powinien wykonać lekarz rodzinny, bo to on otrzymuje za tego pacjenta stawkę kapitacyjną (czyli 96 zł za każdą pozyskaną osobę).

Pozostało 79% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png