Skrzydłowska-Kalukin: No więc już wiemy - poród jednak nie musi boleć

8 marca 2012

Brawo, to krok w stronę nowoczesnego świata. Minister Bartosz Arłukowicz, deklarując, że kobiety mają prawo do znieczulenia porodowego, rozstrzygnął spór o to, czy poród musi boleć. To świetna wiadomość z resortu po aferze refundacyjnej.

Spór o ból toczył się szczególnie głośno trzy lata temu. Ówczesna szefowa resortu zdrowia Ewa Kopacz, filozofując o tym, do czego natura stworzyła kobiety, kategorycznie odmówiła zasadności postulatom znieczulenia na żądanie. Rozpętała się burza. Przez media przetoczyła się debata, czy państwo ma prawo ignorować w tak oczywiste osiągnięcia medycyny, jak znieczulenie porodowe.

Ewa Kopacz najwyraźniej zmieniła zdanie na temat posłannictwa kobiet do odczuwania bólu, bo projekt przepisów na temat znieczulenia powstał jeszcze wtedy, gdy była ministrem. Najwyraźniej przyznała rację lekarzom, którzy poród bez znieczulenia porównują do operacji chirurgicznej na żywca. Dlaczego w XXI wieku kobieta ma cierpieć jak ranne zwierzę, skoro medycyna pozwala na to, by nie musiała? W większości europejskich szpitali znieczulenie to norma. Ale nie u nas.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.