Kupno domu na wsi? Ministerstwo rolnictwa chce zgody u notariusza na hałas i zapachy

Ochrona przed roszczeniami o zapachy wsi
Ochrona przed roszczeniami o zapachy wsiShutterstock
dzisiaj, 15:50

Każdy, kto kupi dom lub działkę położoną na terenach wiejskich, będzie musiał poświadczyć u notariusza, że wie, z czym wiąże się życie obok gospodarstwa. To jedna z planowanych zmian w prawie, które mają zwiększyć ochronę prowadzących gospodarstwa rolne przed roszczeniami dotyczącymi różnego typu emisji.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi chce ukrócić zapędy osób, które przeprowadziły się z miasta na wieś i składają pozwy przeciwko rolnikom z powodu zapachu obornika czy porannego piania koguta. W wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów pojawiła się informacja o rozpoczęciu prac nad projektem ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony funkcji produkcyjnych wsi. Jak tłumaczy resort, nowe przepisy mają uwzględniać realia życia na wsi i chronić rolników przed bezpodstawnymi roszczeniami dotyczącymi różnego typu immisji.

To nie pierwsza próba uregulowania na gruncie prawa panujących na wsi stosunków sąsiedzkich. Wcześniej podobne rozwiązania zaproponowali posłowie Konfederacji, ale ich projekt nie został nawet skierowany do pierwszego czytania w Sejmie.

Bezpośrednim powodem rozpoczęcia prac nad przepisami dotykającymi opisywanej kwestii był głośny wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi, który zasądził od hodowcy świń zadośćuczynienie w wysokości 120 tys. zł na rzecz jego sąsiadów, którym doskwierały nieprzyjemne zapachy. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, ale ten odmówił przyjęcia skargi.

Problem w tym, że w opinii części prawników, z którymi rozmawiał DGP, proponowane przez resort rolnictwa rozwiązania mogą mieć skutki uboczne w postaci powstawania dużych chlewni i farm drobiu w miejscach, w których nie powinno ich być.

Żeby wieś była wsią

Ministerstwo rolnictwa tłumaczy, że na wsi mieszka coraz więcej osób, które nie mają nic wspólnego z prowadzeniem gospodarstwa. Coraz częściej chcą oni wprowadzania ograniczeń, np. hałasu w weekendy, wieczorami i w nocy, a także zapachów związanych z produkcją rolną, zwłaszcza hodowlą zwierząt. Konflikty pojawiają się m.in. tam, gdzie nowe domy powstają tuż obok terenów rolniczych.

W związku z powyższym do MRiRW trafia coraz więcej skarg. Takie sygnały zgłaszają m.in. izby rolnicze, organizacje rolników i sami rolnicy, ale też opisywane problemy znajdują swoje odbicie w treści interpelacji poselskich. Sytuacja na tyle nabrzmiała, że w 2025 r. minister rolnictwa spotykał się z samorządami i organizacjami rolniczymi, żeby rozmawiać o tym, jak pogodzić życie na wsi z jej rolą produkcyjną.

Biorąc to wszystko pod uwagę, resort uznał, że należy wprowadzić jasne przepisy, które pozwolą chronić podstawową, ważną także dla bezpieczeństwa kraju, rolę wsi, jaką jest produkcja żywności. Przy okazji projektowane zasady mają pomóc ludziom na wsi żyć obok siebie bez ciągłych sporów.

Podobne regulacje przyjęto już we Francji. Chodzi o ustawę nr 2024-346 z 15 kwietnia 2024 r., która chroni rolników przed skargami sąsiadów. Stanowi ona, że nie można powoływać się na zakłócenia wynikające z działalności rolniczej, jeżeli jest ona prowadzona zgodnie z prawem, a także jeżeli była ona prowadzona w taki sam sposób przed tym, zanim dana osoba sprowadziła się na wieś.

Będzie ochrona przed roszczeniami

Aby osiągnąć opisywane cele, Ministerstwo rolnictwa chce zmienić trzy ustawy: kodeks cywilny, kodeks wykroczeń oraz ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego. W tym pierwszym ma być jasno zapisane, że normalna działalność rolnicza jest czymś naturalnym i nie powinna być traktowana jako uciążliwość dla sąsiadów. Wyjątkiem ma być sytuacja, gdy rolnik łamie przepisy albo prowadzi gospodarstwo w niewłaściwy sposób. Z kolei zmiany w kodeksie wykroczeń mają sprawić, że rolnik nie będzie karany za zakłócanie ciszy, np. w nocy, jeśli wynika to z normalnej pracy w gospodarstwie. Chodzi o hałas generowany przez maszyny czy odgłosy wydawane przez zwierzęta.

Zmiana w ustawie o kształtowaniu ustroju rolnego (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1653) ma z kolei wprowadzić obowiązek podpisywania u notariusza oświadczenia, że jest się świadomym możliwych niedogodności, np. hałasu czy zapachów z okolicznych gospodarstw. Zobowiązani będą do tego nabywcy domu lub działki położonej na terenach wiejskich. Chodzi o to, żeby ludzie, nabywając taką nieruchomość, od razu zyskiwali świadomość na temat tego, z czym się wiąże życie na wsi, i żeby później nie generowało to nieporozumień i kosztownych sporów.

Sprawa hodowcy świń spod Łodzi

Na wokandy sądowe coraz częściej trafiają spory dotyczące uciążliwości związanych z produkcją rolną. Najczęściej dotyczą one emisji związanych z hodowlą zwierząt. Najgłośniejszy pozew dotyczył rolnika hodującego ok. 360 świń pod Łodzią. Między nim a sąsiadami wybuchł spór o uciążliwości związane z hodowlą. Ci drudzy kwestionowali decyzję z 2011 r. zezwalającą na budowę chlewni. W 2018 r. Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego stwierdził jednak, że wszystko działo się zgodnie z prawem, a złożona przez sąsiadów skarga do sądu administracyjnego została oddalona.

Ci jednak nie złożyli broni i poskarżyli się do sądu cywilnego na uciążliwe zapachy. I wygrali w obu instancjach. Rolnik musiał wypłacić im zadośćuczynienie i zastosować się do zaleceń dotyczących prowadzenia hodowli.

W październiku 2024 r. pełnomocnik rolnika złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, jednak nie została ona przyjęta.

Zbyt duży parasol nad rolnikami

Wstępna propozycja resortu rolnictwa podoba się prawnikom, ale tylko częściowo. Projektowane zmiany mogą bowiem doprowadzić do realizacji dużej liczby kontrowersyjnych inwestycji, takich jak przemysłowe hodowle świń czy fermy kurze, których właścicielami nie będą rolnicy zamieszkujący w danej miejscowości.

- Niezaprzeczalnie na terenach wiejskich pojawia się budownictwo typowo mieszkaniowe i rekreacyjne, a właściciele tych nieruchomości oczekują obcowania wyłącznie z naturą. Stoi to w kolizji z produkcją roślinną, a zwłaszcza zwierzęcą, z którą wiąże się hałas, a przede wszystkim nieprzyjemne zapachy. Problem narasta. W ostatnim czasie jeden z moich klientów, będący rolnikiem, rozważał przeznaczenie części swoich gruntów na cele budowlane (rekreacyjne). Ostatecznie wycofał się z tego pomysłu, obawiając się, że nabywcy będą występować w stosunku do niego z roszczeniami z tytułu immisji – komentuje Maciej Obrębski, adwokat, partner w Kancelarii Obrębski Adwokaci i Radcowie Prawni.

Prawnik ma jednak wątpliwości, czy tego rodzaju rozwiązania, które proponuje resort rolnictwa, są tak naprawdę potrzebne.

- Proponowana nowelizacja kodeksu cywilnego będzie skutkować zbytnim ograniczeniem prawa własności. Otworzy to furtkę zwłaszcza dla obiektów rolniczych o skali przemysłowej do nadmiernego oddziaływania na nieruchomości sąsiednie. Pamiętajmy, że wieś to nie tylko miejsce działalności rolniczej, ale także miejsca zamieszkania rolników – podkreśla Maciej Obrębski.

Proponowane rozwiązania mogłyby stanowić również problem dla tych, którzy stali się posiadaczami nieruchomości położonych na terenach wiejskich, zanim weszły one w życie. Na ich skutek bowiem ich sytuacja prawna uległaby pogorszeniu, czego nie mogli przewidzieć w chwili realizowania inwestycji.

Zmiany chwali za to Piotr Włodawiec, radca prawny, partner w Kancelarii PROKURENT. Jego zdaniem ułatwią one pracę rolnikom zajmującym się produkcją roślinną i zwierzęcą.

- Nie da się rozwijać produkcji i zapewnić bezpieczeństwa żywnościowego nas wszystkich, jeśli nie stworzy się regulacji pozwalających na produkcję w miejscach naturalnie do tego przeznaczonych, czyli na terenach wiejskich. Tu chodzi przecież o bezpieczeństwo żywnościowe całej Polski – twierdzi prawnik.

Według niego można założyć, że w niektórych częściach Polski, które są atrakcyjne krajobrazowo i turystycznie, projektowane przepisy mogą wywołać sprzeciw. Natomiast tam, gdzie istnieje już produkcja rolna i są dobre warunki do jej prowadzenia, poziom ich akceptacji będzie dużo wyższy.

- Kiedy ktoś sprowadza się z miasta na wieś, musi zaakceptować funkcjonowanie gospodarstwa, tak jak w mieście akceptuje się hałas tramwajów, korki czy ruch samochodów i nie pozywa miasta za te niedogodności, bo byłoby to absurdalne – dodaje nasz rozmówca.

Etap legislacyjny

Projekt wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.