Energetycy uważają, że rozsądną korektą cen węgla jest wzrost do 20 proc. Ponieważ wzrost ceny węgla przekłada się w połowie na wzrost ceny energii u producenta, energia elektryczna zdrożałaby o 10 proc.
Określenie - negocjacje cenowe - sugeruje, że mamy do czynienia z rynkiem. Jednak rynku jest tutaj niewiele. Nie tylko dlatego, że właściciel obu branż jest cały czas ten sam, i nie tylko dlatego, że ceny energii nie zostały urynkowione. Nie zostały bowiem urynkowione dla gospodarstw domowych, bo dla przemysłu są rynkowe, co boleśnie odczuli sami górnicy, którym zaoferowano na przyszły rok energię elektryczną droższą o 60 proc. Uczyniono to przed poznaniem cen surowca potrzebnego do wyprodukowania owego prądu, co jest posunięciem intrygującym. Jak powiedział Zbigniew Paprotny, wiceprezes Kompanii Węglowej, jeśli przyjąć ten wzrost cen jako wyznacznik tego, co proporcjonalnie może uzyskać górnictwo, to węgiel musiałby zdrożeć o 250 proc.
Zaniżanie ceny
Górnicy siadają do stołu z zamiarem walki z niedoszacowaniem wartości węgla w ubiegłych latach i sztucznym zaniżaniem jego ceny. Przypomnijmy, że w tym roku węgiel dla energetyki zawodowej podrożał średnio o 11 procent. Największa spółka górnicza w Europie Kompania Węglowa sprzedaje energetyce zawodowej połowę swojej produkcji, jeśli liczymy to w tonach. W złotych jest to już tylko niecałe 39 proc. wartości sprzedaży. Jeśli przyjąć ceny węgla z portów w Amsterdamie, Rotterdamie i Antwerpii (ARA) z 2000 roku za 100 proc., to we wrześniu tego roku wyniosły one 411 proc. W Polsce cena z tego roku to 114 proc. ceny sprzed ośmiu lat. Oczywiście obecny rok nie jest najlepszym do dokonywania takich porównań, ponieważ mamy za sobą i radykalny wzrost, ale i również październikowy, radykalny spadek ceny węgla w portach ARA. Jeśli jednak spojrzymy na europejskie ceny w ubiegłym roku, to stanowiły 243 proc. ceny sprzed ośmiu lat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.