To nieprawda, że w celach energetycznych będzie można spalać tylko zboża złej jakości, jak deklarowali rząd i producenci zbóż. Do pieca pójdą też wysokogatunkowe rośliny.
Urząd Regulacji Energetyki twierdzi, że po zmianie prawa można spalać żyto i owies, niezależnie od ich jakości, a pod pewnymi warunkami także pszenicę, jęczmień i kukurydzę. To oznacza, że producenci zbóż będą mogli sprzedawać na potrzeby energetyki dobre zboża, których nie udało się lub nie chcieli sprzedać do przetwórstwa spożywczego ze względu na niskie ceny. Gdy w ubiegłym roku pojawił się pomysł rolnego lobby, żeby zboża zaliczyć do biomasy – co zachęci firmy energetyczne do zakupów, bo mogą zarabiać na handlu certyfikatami poświadczającymi sprzedaż zielonej energii, tzw. zielonych certyfikatów – pomysłodawcy nie ukrywali, że chcą mieć nowy rynek zbytu. Przekonywali jednak, że chodzi o spalanie zboża odpadowego, marnej jakości.
– Zielone certyfikaty nie będą przysługiwały tylko w przypadku produkcji prądu z ziaren pszenicy, jęczmienia i kukurydzy wypełniających kryteria dobrej jakości zgodnie z określonymi unijnymi przepisami – zapewnia Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, który te certyfikaty wydaje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.