Autopromocja

Transportowców czeka wymiana floty na ekologiczną. Uderzy to w polskie firmy

przyczepa tir
Polskie tiry stanowią 30 proc. wspólnego rynkuShutterStock
15 maja 2024

Polacy są unijnym liderem branży transportowej. Zmiany uderzą ich szczególnie.

Rada Unii Europejskiej zatwierdziła zaostrzone cele redukcji emisji dwutlenku węgla w transporcie ciężkim. Do tej pory obowiązywał cel 30 proc. do 2030 r., który został podwyższony do 45 proc. Do 2035 r. ma on wynieść 65 proc., a do 2040 r. – 90 proc. Z kolei w 2035 r. wszystkie nowe autobusy miejskie w UE będą musiały być zeroemisyjne. Zmiany będą się wiązać z dużymi kosztami dla firm i samorządów. Sam zakup nowego taboru to nie wszystko. Eksperci obawiają się, czy zdążymy z budową nowej infrastruktury ładowania e-pojazdów. Już teraz wiadomo, że koszty transportu wzrosną, a wraz z nimi podrożeją przewożone produkty.

Bardziej rygorystyczne przepisy przyniosą zmianę technologiczną. Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, uspokaja, że jeśli chodzi o samych producentów ciężarówek i autobusów, możemy spać spokojnie, bo praktycznie wszyscy mają już w ofercie wersje elektryczne swoich modeli. – W ciągu kilku lat coraz powszechniejsze będą pojazdy z napędem wodorowym, trwają też prace nad silnikami spalinowymi, które będą w stanie spalać wodór jako paliwo – mówi Faryś. Większym problemem dla polskich firm będzie zmiana floty. – Jesteśmy liderem transportu ciężkiego w UE, mamy 30-proc. udział w rynku. Nie da się utrzymać tej pozycji bez nowego taboru, a ten będzie droższy. W większości krajów są systemy dofinansowania. Podobny będzie niezbędny w Polsce – dodaje nasz rozmówca.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.