Europa tnie wydatki, nie przejmując się spadkiem poparcia dla rządzących. Polska patrzy na słupki. Pytanie: kto zapisze się w historii? Ten, kto jest teraz popularny, czy ten, kto przeprowadzi reformy?
Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem – powiedział kiedyś Ronald Reagan. Legendę amerykańskiego prezydenta zbudował nie tylko twardy kurs wobec komunizmu, ale również twarde liberalizowanie gospodarki USA. Prawie już nikt nie pamięta, że Reagan swoje reformy przypłacił drastycznym spadkiem popularności wśród Amerykanów. Za to wybiórczość ludzkiej pamięci sprawia, że dzięki swojej ówczesnej determinacji obecnie jest uznawany za bodaj najwybitniejszego amerykańskiego prezydenta końcówki XX wieku.
W Polsce rząd jest problemem samym dla siebie. Boi się tego, czego nie bał się Reagan, czego nie bała się Margaret Thatcher, czego teraz nie boją się Francuzi forsujący reformę emerytalną, choć z powodu strajków kosztuje ich to 200 milionów euro dziennie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.