Autopromocja

Spór o 100 mln zł blokuje tarczę

Koronawirus. Waluta. Złoty. Gospodarka. Kryzys
Koronawirus. Waluta. Złoty. Gospodarka. KryzysShutterStock
20 października 2020

Silesia po naliczeniu dodatkowego podatku zbankrutowałaby, gdyby nie poręczenie Boryszewa. Ale nie może też skorzystać z pomocy w ramach tarcz antykryzysowych.

4636069-u7644e-graf-20a11-20przychody-20ze-20sprzedazy-20w-20grupie-20kapitalowej-20boryszew-20-c-p.jpg

Decyzja skarbówki nie jest prawomocna. Spółka nie dokonała zwrotu środków – rozstrzygnięcia można spodziewać się dopiero za kilka lat. Zaległość rzutuje jednak na wsparcie ze strony państwa. Silesia nie otrzymała pomocy z tarcz, ponieważ jednym z warunków uzyskania pomocy był brak zaległości względem fiskusa, czego w obecnej sytuacji nie mogła wykazać. – W efekcie nie dostała żadnej pomocy, np. w postaci części wynagrodzenia dla pracowników. Państwo z jednej strony pomaga, ale wyklucza spółkę, która walczy o przetrwanie na rynku – mówi Piotr Lisiecki, prezes Grupy Boryszew, do której należy katowicka firma zatrudniająca ponad 200 osób.

Prawie 100 mln zł to znaczna kwota dla katowickiej firmy – jej sprzedaż w ub.r. to niespełna 400 mln zł, a zysk operacyjny – niecałe 3 mln zł. Aby Silesia dalej funkcjonowała, spółka Boryszew, czyli jej pośredni właściciel, poręczyła spłatę zobowiązań względem banków. – Gdyby Silesia nie była częścią grupy, dziś mogłaby być bankrutem. Znane są przypadki, w których fiskus naliczał podatki skutkujące wypowiedzeniem umów przez banki. W efekcie spółki utraciły płynność i miesiąc później upadały – dodaje prezes Boryszewa.

– Faktycznie, z podważenia prawa do odliczenia VAT może wyniknąć zaległość podatkowa. A to uniemożliwia sięgnięcie po pomoc z tarcz. Nie dysponujemy szczegółowymi statystykami, ale wiele firm, w których trwają takie sprawy, może mieć z tego powodu dodatkowe problemy – przyznaje Jakub Bińkowski, dyrektor departamentu prawa i legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Małopolski urząd celno-skarbowy domaga się od Silesii 97,3 mln zł, ponieważ jego zdaniem w latach 2013–2014 nabywała produkty od dostawców dopuszczających się wyłudzeń podatkowych. O trwającym w tej sprawie postępowaniu Grupa Boryszew informowała już w swoim sprawozdaniu za 2017 r.

Zdaniem fiskusa dostawcy brali udział w łańcuchu fikcyjnych transakcji, które miały na celu dokonanie uszczupleń podatkowych. W efekcie sama Silesia „faktycznie nie nabyła towarów”, czyli w tym przypadku cynku i ołowiu. Według skarbówki spółka powinna zweryfikować swoich kontrahentów i dojść do wniosku, że firmy oferujące dostawy po niskich cenach wzbudzają podejrzenia. Fiskus wskazywał, że zakwestionowani kontrahenci Silesii to podmioty, które zaraz po zarejestrowaniu zaczęły osiągać wielomilionowe obroty z handlu metalami.

Silesia złożyła odwołanie od tej decyzji. – Zarówno transakcje, jak i podmioty nie były fikcyjne. Otrzymaliśmy dobrej jakości produkt, przerobiliśmy go i sprzedaliśmy. Odprowadzaliśmy należyte podatki, mamy całą dokumentację dotyczącą poszczególnych transakcji sprzedaży – zapewnia Piotr Lisiecki, prezes Boryszewa, do którego należy spółka. Jak dodaje, dostawcy legitymowali się zaświadczeniami wydanymi przez urzędy skarbowe, że są czynnymi podatnikami VAT, a niektórzy nawet, że nie posiadają żadnych zaległości podatkowych. Twierdzi, że spółka wówczas nie miała możliwości sprawdzić w inny sposób wiarygodności dostawców.

Eksperci wskazują, że niejasność przepisów często prowadzi do sporów skarbówki z przedsiębiorcami. – Organy administracji skarbowej kontrolując okresy rozliczeniowe, w których świadomość o nieprawidłowościach była znikoma (np. przed opublikowaniem listu ostrzegawczego MF, tj. przed 2014 r.), w sposób arbitralny zarzucają, że przedsiębiorca powinien był wiedzieć, że branża, w której działa, jest zainfekowana wyłudzeniami VAT – tłumaczy Łukasz Czucharski, ekspert ds. podatkowych Pracodawców RP.

Sprawa rozbija się zatem o interpretację wymaganej należytej staranności. Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przedsiębiorca, który wiedział albo powinien wiedzieć o oszustwach, zostaje pozbawiony prawa do odliczenia podatku. – Nie mamy jednak ustawy, która zawiera katalog czynności, jakie należy wykonać, żeby definitywnie potwierdzić dochowanie należytej staranności. Katalog tych czynności kształtuje praktyka i często przykre doświadczenia innych przedsiębiorców – mówi dr Jacek Matarewicz, ekspert BCC ds. podatku VAT, akcyzy oraz prawa karnoskarbowego, lider praktyki VAT, akcyzy i ceł w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Przedstawiciele Krajowej Administracji Skarbowej nie chcą komentować konkretnych przypadków. Ministerstwo Finansów odsyła jednak do opublikowanej na stronie resortu metodyki w zakresie dochowania należytej staranności przez nabywców towarów w transakcjach krajowych, w której znajdują się bardziej szczegółowe wytyczne. Dokument został wydany w 2018 r.

Przychody ze sprzedaży w Grupie Kapitałowej Boryszew

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.