Siudaj: Stany Zjednoczone i Europa mogą pójść w ślady Japonii

Marek Siudaj
Marek Siudaj, kierownik działu branże i firmyDGP
10 stycznia 2012

Ostatnio często zdarza się poszukiwanie w przeszłości analogii do obecnego kryzysu. Najczęściej przywoływany jest Wielki Kryzys z końca lat 20. ubiegłego wieku. Nie tak dawno „Financial Times” porównywał obecną sytuację do wojny trzydziestoletniej w XVII wieku. Mnie jakoś najbardziej przekonuje porównanie do sytuacji w Japonii w latach 90. ubiegłego stulecia.

Japońska gospodarka przez wiele lat rozwijała się bardzo szybko, co było przyczyną obaw Amerykanów, że mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni w końcu wykupią co lepsze firmy w USA. W latach 1985 – 1989 japoński boom był napędzany tanim kredytem, co umożliwiały wyjątkowo niskie stopy procentowe. Doprowadziło to do powstania gigantycznej bańki na rynku nieruchomości. W końcu zareagował bank centralny, podnosząc oprocentowanie. Boom się skończył i w zasadzie od 1990 roku Japonia jest w stagnacji. Japończycy wpakowali setki miliardów dolarów, jeśli nie biliony, w pobudzenie gospodarki. I nic. Bank centralny obniżył stopy procentowe do jeszcze niższego poziomu niż przed pęknięciem bańki. Też nie pomogło. Po tym wszystkim zostało zadłużenie, które obecnie przekracza już 200 proc. PKB.

Pozostało 84% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.